
Fot: Dialog
Mieszkańcy Władywostoku nad Pacyfikiem ze zdumieniem patrzyli jak pracownicy miejscowego centrum logistycznego największej rosyjskiej sieci handlowej Wildberries w pośpiechu zamalowują wszystkie logotypy tej firmy na swoim magazynie.
Spieszyli się tak bardzo, że nawet nie dobrali odpowiedniego koloru, przez co na ścianach zostały białe prostokąty. Okazało się, że to “działanie prewencyjne”, aby zapobiec uderzeniu ukraińskich dronów, które od 18 lipca systematycznie palą jeden skład tej sieci po drugim w całej Rosji, doprowadzając ją coraz szybciej do bankructwa.
Działanie Rosjan jest kompletnie absurdalne, gdyż czego by nie mówić o zasięgu ukraińskich dronów, to na odległość ponad 7 tysięcy km jeszcze nie nalatają i długo latać nie będą. A po drugie, gdyby nawet Ukraińcy się uparli, żeby wystartować gdzieś z Dalekiego Wschodu i zniszczyć ten akurat skład, to czy naprawdę go nie znajdą, jeśli się zamaluje logo?
Podobno rosyjscy eksperci doszli do wniosku, że ukraińskie drony ze sztucznym intelektem same kierują się na cel, szukając nazwy tej sieci na charakterystycznym fioletowym tle. Stąd pomysł, żeby to zamalować.
Tyle, że nie wiadomo, czy tak jest, a ponadto wprogramować dronowi dokładne położenie celu, jego sylwetkę i otoczenie to przecież żaden problem – wielka hurtownia raczej się przecież nie przemieszcza i nie ucieka.
Ponieważ wielu Rosjan nie mogło uwierzyć w aż tak bezsensowne działanie, pojawiły się też inne teorie. Pierwsza to uspokojenie samych pracowników – zabezpieczamy się, więc nic wam nie grozi.
A druga to już na wypadek, gdyby jednak coś w magazyn trafiło i go podpaliło. Palący się się obiekt bez logo nie robi takiego propagandowego wrażenia na zdjęciach i nagraniach. Ot, jakiś tam skład. Zawsze też można powiedzieć, że podli Ukraińcy spalili nie Wildberries, ale np. skład zabawek lub cywilny magazyn ze zbożem.
Na ukraińskich forach pojawiły się już złośliwe komentarze: “Pomalujcie dachy na żółto-niebiesko, to was nie spalimy. Druga rosyjska sieć – Ozon – już 70% swoich dachów tak przemalowała”.
Cóż, o malowaniu dachów nic nam nie wiadomo, ale fakt, że w porównaniu z Wildberries ukraińskie drony zdecydowanie Ozonowi odpuściły. Przynajmniej na razie. Zobacz dlaczego: Krym to Ukraina! Tylko nie atakujcie naszych składów

