Pożar w największym na Ukrainie wojskowym składzie amunicji (Bałaklija, obwód charkowski) wybuchł w nocy z 22 na 23 marca. Pierwsze wybuchy zarejestrowano tuż przed godziną 3 nad ranem w miejscach, gdzie przechowywane są pociski czołgowe i artyleryjskie. Prawdopodobnie doszło do dywersji. Sytuacja jest bardzo poważna, Ewakuowano około 20 tys. mieszkańców. Ukraińskie służby graniczne wzmocniły kontrole na granicy z Rosją. Zamknięta została przestrzeń powietrzna w strefie 40 kilometrów wokół miejsca zdarzenia. Skierowano tam także dwa pociągi strażackie. Armia wzmocniła ochronę wszystkich składów amunicji w kraju
Minister obrony Ukrainy Stepan Połtorak poinformował, że pożar w Bałaklii objął około jednej trzeciej terenu składu. Jedną z wersji, która jest rozpatrywana w śledztwie, jest dywersja. – Niewykluczone, że materiały wybuchowe zostały zrzucone z drona – powiedział Połtorak na konferencji prasowej w Kijowie. Jak wynika z aktualnych doniesień (stan na g. 11:00) nie podjęto dotychczas akcji gaszenia pożaru. Nie pozwalają na to wybuchy pocisków.
Dzień wcześniej, w środę, Służba Bezpieczeństwa Ukrainy poinformowała o rozbiciu siatki dywersyjnej działającej w Odessie na zlecenie rosyjskich służb specjalnych. Zatrzymano dziewięciu obywateli ukraińskich, którzy mieli przygotowywać ataki terrorystyczne w południowych i wschodnich obwodach kraju. SBU oświadczyła, że w utworzenie tej siatki był bezpośrednio zaangażowany Główny Zarząd Wywiadu (GRU) Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej.
Kresy24.pl/zik.ua, UNN, Ukrainska Prawda, PAP


