
Rozpętało się piekło na morzu. Rosyjskie tankowce płonęły jeden po drugim jak pochodnie.
W nocy na 7 lipca Rosja wysłała na Krym przez Morze Azowskie ogromną flotę tankowców. Prawdopodobnie rosyjskie władze liczyły na to, że pod osłoną ciemności całe stado przemknie się niepostrzeżenie i dostarczy paliwo “za jednym zamachem” na pozbawiony benzyny i odcięty logistycznie półwysep.
Najwyraźniej statki wysłano bez żadnej osłony okrętów wojennych. Okazało się to karygodnym błędem, za który Rosjanie bardzo słono zapłacili. Konwój został namierzony przez ukraińskie Siły Systemów Bezzałogowych i po chwili spadły nań z powietrza ukraińskie drony 414 Brygady “Ptaki Madziara”.
Dowódca tej formacji, Robert Browdi poinformował, że trafiono łącznie aż 8 rosyjskich tankowców: Sanar-1, Sanar-17, Wenera-3, Klimena, Teti, Aleksiej Sawrasow, Penelopa i jeszcze jeden, którego nie udało się zidentyfikować, a ponadto jeden masowiec i prom towarowy – ten ostatni już w samym porcie w Kerczu.
Tankowce, każdy o ładowności 7 tys. ton i długości ok. 140 metrów, płonęły na nocnym morzu jak pochodnie. Były to w większości względnie nowe jednostki, zbudowane w latach 2006-2012. Ile z nich zdołało po tym ataku z powietrza dopłynąć z ładunkiem do portu – na razie nie wiadomo.
Łącznie tej nocy “Ptaki Madziara” poraziły 58 rosyjskich celów wojskowych i energetycznych, głównie właśnie w rejonie Krymu – podano w komunikacie. Ciekawe, czy ktoś teraz w Rosji odpowie za wysłanie na pełne morze bezbronnej floty bez żadnej osłony? Chyba, że był to “genialny” i skrajnie desperacki pomysł samego Putina.


Dodaj swój komentarz