
Prigożyn prowadzący werbunek w więzieniu. Fot. www.youtube.com
Najemnicy z formacji „Wagnera” stanowią obecnie około jednej czwartej całkowitej liczby rosyjskich żołnierzy na Ukrainie. Poinformowała o tym gazeta „The Guardian”.
Według przedstawicieli jednej z zachodnich służb wywiadowczych rola „grupy Wagnera” w rosyjskiej agresji przeciwko Ukrainie stale rośnie.
„Istnieje realna możliwość, że „wagnerowcy” stanowią obecnie jedną czwartą lub więcej rosyjskich żołnierzy” – powiedział dziennikarzom anonimowy urzędnik.
Jednocześnie analitycy zwracają uwagę na niską skuteczność „wagnerowców”, którzy posuwają się w kierunku Bachmutu w niewiarygodnie wolnym tempie.
„Czasami zajęcie jednego domu zajmuje dwa tygodnie” – powiedziało źródło.
„Grupa Wagnera”, która wcześniej istniała jako grupa elitarnych najemników, po wiosennych niepowodzeniach w rosyjskiej agresji z Ukrainą przeszła na praktykę masowego werbunku jeńców i po prostu każdego chętnego.
Dzięki aktywnej kampanii medialnej „przywódcy” „wagnerowców” Jewgienija Prigożyna udało się stworzyć w opinii publicznej wizerunek tej formacji, jako najbardziej gotowej do walki jednostki spośród wszystkich sił rosyjskich. Pentagon zwraca jednak uwagę na silne uzależnienie „wagnerowców” od rosyjskiej armii i całego państwa.
Niemniej jednak obserwatorzy odnotowują rosnący wpływ Prigożyna i jego „grupy Wagnera” na państwo rosyjskie. Ukraińscy wojskowi twierdzą też, że rośnie liczba bojowników tej grupy na froncie.
Opr. TB, www.theguardian.com




Dodaj swój komentarz