Na pewno wiadomo tylko, że pocisk wybuchł ok. 9 rano na zapełnionym ludźmi przystanku komunikacji miejskiej na osiedlu Bosse w dzielnicy im. Lenina. Pierwsza podana liczba ofiar śmiertelnych to 9, potem zjawiły się informacje o 13 zabitych. Następnie o 15…
Potężna eksplozja zniszczyła też stojący na przystanku trolejbus oraz kilka mikrobusów – tzw. „marszrutek”. Jak wynika z pierwszych relacji, właśnie z podobnego mikrobusu ostrzelano przystanek, w który mogło trafić nawet kilka pocisków, wystrzelonych z granatnika.
Kto dokonał tej masakry? Władze tzw. Donieckiej Republiki Ludowej twierdzą, że jest za nią odpowiedzialna ukraińska armia. Na miejsce tragedii przywieziono wziętego do niewoli pułkownika Ołeha Micaka, dowódcę 93. brygady „cyborgów”, broniących lotniska w Doniecku. Po to – jak to wytłumaczono jeńcowi – by zobaczył z kim walczą jego ludzie. Na miejscu zamachu omal go nie zlinczowano.
Ministerstwo Obrony Ukrainy odrzuca wszelkie oskarżenia na swój adres. – Ostrzał miał miejsce ze strony, gdzie nie są prowadzone działania zbrojne – głosi specjalny komunikat. Ukraiński resort obrony przypomina w nim też, że miejsce, w którym ostrzelano trolejbus znajduje się w odległości ponad 15 km od najbliższych jednostek sił biorących udział w operacji antyterrorystycznej. – Wszystko to świadczy, że terroryści ostrzelali środek komunikacji miejskiej z dzielnic mieszkaniowych miasta, kontrolowanych przez nielegalne formacje zbrojne.
Na tragedię niemal jednocześnie zareagowały też ministerstwa spraw zagranicznych Rosji i Ukrainy. Moskwa żąda odnalezienia i ukarania winnych. Kijów domaga się, aby terrorystów powstrzymała Rosja.
Kresy24.plhttps://www.youtube.com/watch?v=W6TbpeZkwtI&x-yt-ts=1421828030&x-yt-cl=84411374
