Białoruski dyktator stanowczo oczekuje, że mimo panującego kryzysu, rząd Andrieja Kobiakowa zrealizuje wszystkie założenia gospodarcze zaplanowane na 2015 rok.
„Moje żądania wobec rządu są takie: chcę, żebyśmy wykonali to, co sobie zaplanowaliśmy w tym roku. Ja rozumiem, że są komplikacje i trudności, ale przyjmijcie, że w naszej gospodarce trwa wojna, stan wojenny. Powinniśmy dlatego zrobić wszystko, żeby w tych wojennych warunkach ekonomicznych wykonać zadania, które przed nami stoją, trzeba je rozwiązać jeszcze w tym roku” – oświadczył Łukaszenka.
„Trzeba zrobić to co mówię, obowiązkowo. Ludzie nie oczekują od nas niczego nadprzyrodzonego! Oni rozumieją, że nie z własnego wyboru znaleźliśmy się w takim kryzysowym momencie. Nie my jesteśmy temu winni. Ale trzeba z tego wychodzić, będziemy musieli się nieprawdopodobnie wysilić, przecież nie możemy czekać na lepsze czasy u naszych sąsiadów…” – cytuje słowa głowy państwa agencja BiełTA.
„A jeśli już mowa o waszych propozycjach konceptualnych. Nie chciałbym czynić obecnemu rządowi zarzutów, ale u nas stało się to już praktyką, że jeśli coś nie wychodzi, trzeba prezydentowi, albo społeczeństwu podsunąć jakieś wielki wizje, wielkich kroków na przód, przy czym nie są to rozwiązania na jutro, a na jakąś bliżej nieokreśloną perspektywę. I kiedy czytam takie konceptualizacje dla naszego kraju, zawsze sobie myślę, a kto to będzie robić?” – powiedział Łukaszenka przyjmując raport od premiera Andrieja Kobiakowa.
Kresy24.pl/belta.by



