Rozlokowanie w Polsce „Fort Trump” wywoła negatywną reakcję Rosji, która w odpowiedzi rozmieści na Białorusi swoich żołnierzy, twierdzi były kandydat na prezydenta Białorusi, lider opozycyjnego Białoruskiego Kongresu Narodowego Mykoła Statkiewicz.
Jeden z liderów „Białoruskiego Kongresu Narodowego” ppłk rezerwy Mikoła Statkiewicza w opublikowanym na swojej stronie na Facebooku wpisie, oskarżył Polskę o „narodowy egoizm” w związku z planami rozmieszczenia amerykańskiej bazy wojskowej.
„Na pierwszy rzut oka – pisze Statkiewicz, jest to naturalna obawa o bezpieczeństwo swojego społeczeństwa w związku z zagrożeniem rosyjskiej agresji”.
Polityk podkreśla, że jeśli baza powstanie, NATO złamie traktat z Rosją o nierozmieszczaniu w krajach wschodnich Sojuszu stałych kontyngentów jego zachodnich członków, a naruszenie umowy spowoduje negatywną reakcję Kremla. W rezultacie – pisze Statkiewicz, Rosja może rozmieścić znaczne swoje siły na Białorusi.
Zdaniem polityka, następstwem rosyjskiej obecności wojskowej na Białorusi będzie „Koniec niepodległości Białorusi. To kwestia czasu”, dodał polityk. Według niego, w dowództwie białoruskiej armii nie ma już patriotów, w związku z tym Rosja bez przeszkód zrealizuje swoje plany, a „patriotom pozostanie tylko nierówna wojna partyzancka”. A wówczas „Rosja może na zawsze pozostać 180 km od Warszawy”.
„Jeśli wojska amerykańskie i rosyjskie zostaną rozdzielone tylko białoruską granicą, gwałtownie wzrośnie prawdopodobieństwo przypadkowych starć zbrojnych, czego następstwem będzie eskalacja pełnowymiarowego konfliktu zbrojnego ze wszystkimi jego konsekwencjami dla białoruskich i polskich narodów – pisze Statkiewicz. – Zależność Białorusi od Moskwy, to słaby bufor. Ale lepsze to niż nic”.
Zdaniem Statkiewicza, „Fort Trump”, byłby uzasadniony wyłącznie wtedy, gdyby Rosja jako pierwsza wprowadziła swoje kontyngenty wojskowe na Białoruś. Albo już po aneksji Białorusi”.
Mikoła Statkiewicz był kandydatem w wyborach prezydenckich na Białorusi w 2010 roku. Aresztowany i skazany w maju 2011 roku na 6,5 roku pozbawienia wolności w warunkach zaostrzonego rygoru, za „organizacje masowych zamieszkach”. Jako jedyny ze skazanych odmówił napisania prośby o ułaskawienie do Łukaszenki. Statkiewicz twierdził wówczas, że byłoby to przyznaniem się do winy.
Kresy24.pl/ba

