Stan jest ciężki, skoro na pytanie o upadek narodowej waluty człowiek zaczyna bredzić o niedźwiedziu łażącym po różnych terytoriach, któremu ktoś grozi wybiciem zębów, wyrywaniem pazurów, wykastrowniem i przybiciem do ściany. Najwyraźniej chory utożsamia się z nim. To halucynacje i lęki podświadomości. Fobie. Taki stan ciężko znosi i sam chory, i otoczenie – cytuje portal nr2.ua facebookowy wpis Siergeja Talka.
Autora nie dziwi, że Putina zostawiła żona – nikt nie jest w stanie spokojnie słuchać tych bredni. Jego zdaniem, na wczorajszej konferencji prasowej powinno siedzieć nie 1200 dziennikarzy, a 1200 psychiatrów i lepszą nazwą dla tego przedsięwzięcia byłoby „konsylium lekarskie”. Leczenie, które ustali, powinno być stacjonarne, wszechstronne i długotrwałe. I, co najważniejsze, absolutny spokój. Ani słowa po ukraińsku! W przeciwnym razie wszystko pójdzie na marne.
To diagnoza dla Władimira Władimirowicza. A dla Rosji i upadającego rubla? Ta jest, w koncepcji autora wpisu, równie radykalna:
Zadzwoniłem do znajomego ekonomisty – pisze i tak relacjonuje rozmowę:
Jak długo potrwa dewaluacja rubla?
To proces długotrwały i niekontrolowany
Jest jakaś nadzieja, że interwencja Banku Centralnego zmieni tę sytuację?
Nie, rezerwy Banku Centralnego są na wyczerpaniu
I co robić?
Lewatywę
Nie ma już żadnych innych, finansowych narzędzi?
Jaka choroba, takie narzędzia
Co to za choroba?
Pełna gospodarcza d*pa.
Jednak nie za bardzo chciałoby się tę metodę stosować – konkluduje autor i pyta: A wy jak sądzicie, czy rzeczywiście ostatnią nadzieją jest kubek Esmarcha?
Kresy24.pl/nr2.ua



