“Istnieją autentyczne fotografie polskich ofiar rzezi, ale jest ich dużo mniej, niż nam się wydaje. <<Wianuszek dzieci>> jest raczej regułą, a już na pewno nie jest wyjątkiem” – przekonuje Paweł Bohdanowicz.
- Wstęp. Co było impulsem?
Książki, programy telewizyjne, artykuły w gazetach i w Internecie, dotyczące rzezi będących częścią polsko-ukraińskiego konfliktu (1939/42/43 – 1947/48), są zwykle ilustrowane zdjęciami ludzkich zwłok. Najchętniej dzieci albo kobiet. Duża część tych zdjęć jest po prostu fałszywa – najczęściej antydatowana, czyli z fałszywym opisem lub z opisem zawierającym fałszywe sugestie co do tożsamości sprawców. Dużą część stanowią też zdjęcia „b.d.m.”, czyli takie zdjęcia, które są zwykle wiązane z rzezią wołyńską, lecz w rzeczywistości nic nie wiadomo o ich pochodzeniu. Są zdjęcia, które pochodzą ze źródeł sowieckich, niekoniecznie wiarygodnych, skoro znamy dość liczne przypadki fałszowania zdjęć w sowieckich publikacjach. Jakość tych zdjęć bywa tak niska, że gdyby były fotomontażami, to wykrycie fałszerstwa byłoby niemożliwe. Są też zdjęcia publikowane przez autorów o bardzo wątpliwej wiarygodności, jak na przykład Edward Prus i Aleksander Korman.
W sumie zdjęcia fałszywe i wątpliwe mogą w obiegu propagandowym stanowić ponad połowę, a wśród zdjęć dzieci fałszerstwa i manipulacje prawdopodobnie stanowią większość. Zdjęć autentycznych zachowała się garstka. Nie twierdzę, że ofiar rzezi było mało. Twierdzę tylko, że mało jest autentycznych zdjęć – poprawnie opisywanych i o potwierdzonym pochodzeniu.
Bądźmy ostrożni, bądźmy krytyczni, bądźmy rozsądni! W czasie II wojny światowej zamordowano miliony cywilów. Polskie ofiary rzezi wołyńskich, galicyjskich i „zakerzońskich”, to kilka promili tej ogólnej liczby. Nie twierdzę, że to mało! Ale nie możemy bezkrytycznie zakładać, że każde zdjęcie zwłok cywila, w wiejskim albo w nieokreślonym otoczeniu, jest zdjęciem Polaka zamordowanego przez Ukraińców.
Jednocześnie muszę jednak podkreślić:
Opublikowanie fałszywego zdjęcia nie zawsze świadczy o złej woli! Ten, kto świadomie publikuje lub udostępnia do publikacji fałszywe zdjęcie, jest fałszerzem, jednak następni nie muszą być fałszerzami. Po prostu popełniają błąd albo pozwalają się oszukać.
Errare humanum est!
Do napisania kilku słów o fałszywych zdjęciach „wołyńskich”, a przede wszystkim do przedstawienia problemu za pomocą grafiki, skłoniła mnie dyskusja pod jednym z artykułów opublikowanych na Kresach24. Jako ilustrację do artykułu-apelu dotyczącego Krwawej Niedzieli, użyto tam jednego z najbardziej znanych i najczęściej publikowanych zdjęć „wołyńskich” i jednocześnie umieszczono link do wersji o większej rozdzielczości. Wówczas po raz pierwszy zwróciłem baczniejszą uwagę na to zdjęcie. Próbowałem nawet pytać, co tak naprawdę ma Ewa Siemaszko w swoich zbiorach. Odpowiedzi oczywiście nie otrzymałem. Temat poruszyłem ponownie pod innym artykułem. Z dyskusji, jak łatwo się domyślić, nic nie wynikło. To skłoniło mnie do napisania czegoś więcej o „wołyńskich” fałszerstwach.
Z moich obserwacji wynika, że historycy IPN byli i są dość ostrożni, jeżeli chodzi o dokumenty fotograficzne. Jednak zdjęcie, o którym mówię (jedna z jego wersji), zostało opublikowane w tece edukacyjnej IPN „Stosunki polsko-ukraińskie 1939-1947” (Warszawa 2002) jako autentyczne. Jest to dotychczas jedyny przypadek, gdy opublikowane przez IPN zdjęcie uznałem za fałszywe. Zdjęcie to zostało powiązane z serią lipnicką. Moim zdaniem większość zdjęć z tej serii, wykonanej w dniu pogrzebu ofiar, jest autentyczna, a w każdym razie nie wiem o niczym, co by w jakikolwiek sposób podważało ich wiarygodność. Co więcej, występuje na nich charakterystyczna wada optyki albo raczej migawki. Jest to cecha możliwa do sfałszowania, jednak takie fałszerstwo wymagałoby dużej wiedzy i pomysłowości. Takiej wiedzy nie miał twórca „zdjęcia 3-letniego Janusza Bielawskiego” czyli „Dziecka z Lipnik”.
Nie zajmuję się tutaj zdjęciami wątpliwymi. Opisałem tylko najważniejsze przykłady zdjęć fałszywych. Podkreślam jeszcze raz, że za „zdjęcie fałszywe” uważam zarówno fotomontaż, jak i zdjęcie źle opisane – z opisem wprowadzającym czytelnika / widza w błąd, co do tożsamości sprawców zbrodni.
Przyjąłem zasadę stosowaną niekiedy przy opisywaniu innych fałszerstw:
Opis pod zdjęciem autentycznym jest w kolorze czarnym.
Komentarz pod zdjęciem fałszywym (albo fałszywie opisanym) jest w kolorze czerwonym.
—
- “Dziecko z Lipnik”. Dowody fałszerstwa
Prześledźmy to na modelu i na obrazie badanym:
Jest cień nogi / nie ma cienia…
Z łatwością można zauważyć, że układ ciał na modelu i na badanym obrazie jest trochę inny. Z czego to wynika?
Model pokazuje najbardziej zbliżoną, lecz możliwą (!!) rzeczywistą sytuację. Obraz badany jest natomiast fotomontażem, który nie pokazuje rzeczywistej sytuacji. Prawa noga postaci z prawego dolnego rogu na modelu opiera się na stopach dziecka, a pośladki leżą na ziemi. Na badanym obrazie postać z prawego dolnego rogu jest „zawieszona w powietrzu”, czyli po prostu domontowana – „wklejona”, a raczej dwie nogi są domontowane osobno, w nieporadny sposób. Stąd na przykład nieco inne ustawienie uda i podudzia.
Prawa noga na badanym obrazie nie przysłania lewej dłoni dziecka. Na modelu natomiast częściowo przysłania ją. Ta różnica wynika z faktu, że model został zestawiony z figurek o kształtach typowych dla dziecka i dla dorosłej osoby. Natomiast na badanym obrazie postać dziecka ma nienaturalnie długie podudzia, na dodatek różnej długości.
Te różnice nie mają jednak zasadniczego znaczenia. Nawet jeżeli zmienimy położenie słońca o kilka lub kilkanaście stopni (w elewacji lub w azymucie), nawet jeżeli zmienimy nieco ułożenie ciał, zawsze na modelu fizycznym będzie widoczny cień, którego na badanym obrazie brakuje.
—
- „Wianuszek dzieci”
Dwa różne zdjęcia dzieci zabitych przez Mariannę Dolińską 11 grudnia 1923 roku. Zdjęcie po lewej pochodzi z artykułu Witolda Łuniewskiego, który opublikowany został w roku 1928. Z prawej inne zdjęcie z tej serii, opublikowane w roku 1948 w „Podręczniku medycyny sądowej dla studentów i lekarzy” Wiktora Grzywo-Dąbrowskiego. Zdjęcie rzekomych ofiar UPA w książkach Edwarda Prusa (1994) i Aleksandra Kormana (2002 i 2003), to reprodukcja jednej i tej samej połamanej fotografii, na której znajduje się lustrzany fragment tego samego obrazu, co na reprodukcji z „Podręcznika medycyny” Grzywo-Dąbrowskiego. Według Edwarda Prusa ta połamana odbitka już w 1994 roku należała do Aleksandra Kormana.
Publikacja z miesięcznika „Na Rubieży” (1993), to też prawdopodobnie reprodukcja tej samej połamanej odbitki. Pracuję nad potwierdzeniem tej informacji.
Natomiast zdjęcie opublikowane przez Jerzego Węgierskiego w roku 1995, jest prawdopodobnie skanem z artykułu Witolda Łuniewskiego (1928) albo skanem z tego samego egzemplarza, który reprodukowany był w tym artykule. To też jednak wymaga potwierdzenia. Gdyby tak było, oznaczało by to, że fałszerze wprowadzili do „obiegu propagandowego” dwa różne zdjęcia z jednej serii, przedstawiające te same martwe dzieci.
Nie ulega wątpliwości, że fałszerze pogubili się i zaczęli rozpowszechniać różne i sprzeczne legendy o pochodzeniu zdjęcia. Pisze o tym Wikipedia (adres podany wyżej).
Skan artykułu Witolda Łuniewskiego, który opublikowany został w roku 1928 w „Roczniku Psychiatrycznym”. Historię „Wianuszka dzieci” od 1928 do 2008 roku można znaleźć również tutaj:
http://ukrainofobia.io.ua/album595714
i tutaj:
http://fototekst.pl/wianuszek-z-dzieci/
W artykule pod ostatnim linkiem opisany jest także przypadek wykorzystania „Wianuszka dzieci” przez okupacyjną gadzinówkę w roku 1941. Wykorzystano wówczas zdjęcie znane z artykułu Witolda Łuniewskiego, lecz trochę inaczej wykadrowane. Dorobiono legendę o zbrodni bolszewickiej z roku 1919. Ponieważ reprodukcja z 1941 roku u góry pokazuje nieco większy obszar niż reprodukcja Łuniewskiego, można wywnioskować, że obie reprodukcje są niezależne i jedna nie pochodzi od drugiej.
—
- Wołyń czy Prusy Wschodnie? Niemieckie czy polskie dzieci?
—
- Zdjęcia z Wierzchowin. UPA czy NSZ?
—
- Zdjęcia płonącego Sahrynia. Armia Krajowa w roli UPA
—
- Ofiary głodu jako ofiary UPA
—
- Zakończenie
Artykuł zawiera 11 przykładów (jeżeli „Wianuszek dzieci” liczyć za jedno zdjęcie – prawdopodobnie wprowadzono do „obiegu” dwa zdjęcia „Wianuszka”, wykonane pod różnymi kątami). Obawiam się, że wśród „wołyńskich” zdjęć „b.d.m.” nie wykrytych fałszerstw jest jeszcze wiele. Ile ich można zdemaskować przeglądając strona po stronie roczniki sowieckich i niemieckich gazet? Ile można wykryć przeglądając obcojęzyczne książki? Należy zwrócić uwagę między innymi na podręczniki medyczne, kryminologiczne itp.
Zachowała się garstka oryginalnych „wołyńskich” fotografii o dobrze znanym i sprawdzonym pochodzeniu. Jednak dziennikarze i nie tylko dziennikarze, w pogoni za makabrycznymi zdjęciami, wciąż wprowadzają do publicystycznego i propagandowego obiegu nowe fałszerstwa. Uważam, że duża część fałszerstw wprowadzana jest umyślnie, przez pracowników specpropagandy.
Koniec
Paweł Bohdanowicz
Zachęcamy do komentowania materiału na naszym oficjalnym fanpage’u:https://www.facebook.com/semperkresy/

169 komentarzy
axel
17 listopada 2019 o 15:01precz z zbrodniarzami UPA
SOBIESKI
30 lipca 2017 o 23:35BANDYCKIE ukrainskie HORDY WINNY ZOSTAĆ TRAKTOWANE JESZCZE BARDZIEJ OKRUTNIE NIŻ POSTĘPOWALI Z BEZBRONNĄ LUDNOŚCIĄ POLSKĄ,TYLKO W TEN SPOSÓB MOŻNA BYŁO ZAPOBIEC MORDOM NA WOŁYNIU,GDZIE BYŁA ZASRANA ak,PILNOWAŁA BY PO WOJNIE WRÓCIĆ DO WIELKOOBSZARNICTWA,TYLKO TO ICH INTERESOWAŁO
NIKT NIGDY NIE WYMIERZYŁ JAKIEJKOLWIEK SPRAWIEDLIWOŚCI
BANDYCKIM OPRAWCOM Z TERRORYSTYCZNYCH BOJÓWEK ukraińskich
STOSUNKI DYPLOMATYCZNE Z ukrainą WINNY OPIERAĆ SIĘ NA STOSUNKU ukrainy DO ZAMORDOWANYCH OFIAR,WŁĄCZNIE Z ZERWANIEM DYPLOMACJI,zasrane państewko rezuńskie MA DO STRACENIA WSZELKIE UKŁADY Z PAŃSTWAMI ZACHODNIMI,KTÓRYCH TO POLSKA JEST POMOSTEM,BEZ KTÓREGO ukraina BĘDZIE SKAZANA NA ŁASKĘ ROSJI DLA KTÓREJ ukraina JEST TYLKO RESPUBLIKĄ DRUGIEJ KATEGORJI.
Wróbel
31 maja 2017 o 21:33@Paweł Bohaanowicz to manipulator. Z daleka widać że próbuje poważyć prawdę historyczną o rzezi wołyńskiej. Mało tego, sławiąc bandytę Banderą (4 bohater narodu ukraińskiego – masakra) tylko podsyca niechęć Polaków do wszystkich Ukraińców. Potrafisz przyznać że banderowcy to bandyci odpowiedzialni za śmierć dziesiątek tysięcy swoich sąsiadów?
elbrujo
13 listopada 2016 o 20:18bull shit banderowski gów… propaganda – bazująca na tym ze myslicie ze świadkowie tych zdarzeń juz nie zyja – a wiec mylicie sie na zachodzie polski sa całe regiony świadków tego ludobójstwa ps zdanie “Jakość tych zdjęć bywa tak niska, że gdyby były fotomontażami, to wykrycie fałszerstwa byłoby niemożliwe” to mistrzostwo manipulacji
Paweł Bohdanowicz
16 listopada 2016 o 08:26Proszę uważnie przeczytać tekst.
Martinus
24 października 2016 o 10:49Ja mam bardzo prostackie pytanie
1 Czy czlonkowie UPA mordowali Polakow ?
2 Jezeli nie mordowali lub mordowali to co sie stalo ze tylu polakow zaginelo lub zginelo Gdzie oni sa lub gdzie sie przeprowadzili ?
3 Skad sie wziely te Horrorowe Historie osob i potomkow Ludzi zamieszkujacych te regiony ?
co do zdjec mysle ze zdjec z tego okresu i wydarzen przewysza zdjecia zfalszowane lub zle podpisane. i raczej falszywe beda w istotnej miejszosci
klamstwo zawsze wyjdzie najaw niekiedy to tylko dluej traw w zaleznosci kto jest przy rzadach i gdzie i kto posiada archiwa. Manipulacje nic tu nie dadza Bo groby meczncow znajdziemy lub wiemy gdzie sa. Zaden Problem
Nimal
22 października 2016 o 14:06“Dłoń, która nie rzuca cienia”
Dłoń rzuca cień, tylko jest on dla nas niewidoczny, bo zasłania go część materiału.
Niepotrzebnie ktoś pokolorował i podrasował oryginalne zdjęcie, przez co rodzą się teraz wątpliwości, co do jego autentyczności.
Paweł Bohdanowicz
22 października 2016 o 18:32A czy ktokolwiek widział to “oryginalne zdjęcie”? Czy zostało ono gdziekolwiek opublikowane? Wszystkie znane mi wersje pochodzą od tego pokolorowanego i “podrasowanego” obrazu. Nigdzie nie spotkałem wersji wcześniejszej.
Może ktoś “w obronie prawdy” pokaże stary negatyw albo odbitkę na starym papierze światłoczułym?
Nimal
22 października 2016 o 13:51” Elewacja słońca około 40° (większa nie mogła występować 28 marca w Lipnikach
Na zdjęciu cień jest krótszy, zapewne dlatego, że teren nie był płaski, jak to zakłada “doświadczenie” z figurkami i patyczkiem.
Paweł Bohdanowicz
22 października 2016 o 18:34Teren w Lipnikach był płaski. Proszę spojrzeć na inne zdjęcia z Lipnik.
Nimal
22 października 2016 o 13:39Sztacheta z płotu.
Po co miałby ktoś kombinować z tą sztachetą? Przy fotomontażu wystarczyłoby “położyć” przed nią ciało i po kłopocie. Sztacheta nie wystaje, tylko jest ułamana, dlatego nie rzuca dużo cienia.