W ciągu tygodnia od rozpoczęcia przez Tatarów Krymskich handlowej blokady Krymu nie wjechała tam ani jedna ciężarówka z Ukrainy. Szef tatarskiej rady – Medżlisu – Refat Czubarow ostrzega, że akcja jest bezterminowa i wkrótce obejmie także blokadę dostaw ukraińskiego prądu na okupowany przez Rosję półwysep.
Pierwsze skutki blokady dadzą o sobie znać lada dzień, gdyż handlowcom na Krymie kończą się już zgromadzone wcześniej zapasy żywności i innych produktów – ocenia wiceszef Medżlisu Ilmi Umerow. “Na Krymie zaczyna się żywnościowa panika. Ceny cebuli, ziemniaków i chleba już poszły trochę w górę, ale to dopiero początek – zapowiada tatarski działacz”.
W obawie przed głodem na Krymie rosyjskie władze wprowadziły zakaz wywożenia stamtąd produktów do Rosji. “Przedsiębiorcy i firmy z Krymu zwrócili się do nas, żeby się jakoś dogadać. Odpowiedzieliśmy im, żeby najpierw wpłynęli na władze Rosji, aby wypuściły krymskich więźniów politycznych, zanim w ogóle będziemy o czymkolwiek rozmawiać” – podkreślił Czubarow.
Tymczasem Tatarzy – z pomocą członków Prawego Sektora oraz batalionów “Ajdar” i “Donbas” – wzmocnili właśnie blokady na drogach na Krym żelbetowymi zaporami, a polne przejazdy – zaporami przeciwczołgowymi. Zapowiadają też rozszerzenie blokady na transport kolejowy i dostawy energii elektrycznej z Ukrainy na Krym.
Rosyjskie władze zaapelowały właśnie do mieszkańców Sewastopola, aby przygotowali się na odłączenia prądu, jakoby “z powodu prac remontowych”. Powołały też energetyczny sztab antykryzysowy.
Tymczasem “USA Today” i “The Independent” piszą, że z powodu ekonomicznej blokady Krymu przez Tatarów konflikt między Rosją i Ukrainą może wybuchnąć ponownie, gdyż zawalenie się handlu i gospodarki na okupowanym półwyspie może skłonić Rosję do użycia siły.
Kresy24.pl

