Minuta ciszy, odwołane imprezy rozrywkowe i opuszczone flagi. W Charkowie ogłoszono dziś żałobę po wczorajszym zamachu podczas pokojowej akcji o jedność Ukrainy.
Ładunek wybuchowy podłożony w zaspie śniegu zdetonowano, kiedy uczestnicy pokojowej demonstracji przechodzili obok charkowskiego Pałacu Sportu. Zginęły trzy osoby, w tym miejscowy aktywista oraz podpułkownik milicji, pełniący służbę przy zapewnieniu bezpieczeństwa akcji. Rannych zostało jedenaście osób, w tym pięciu milicjantów.
W mieście wprowadzono stan najwyższego zagrożenia antyterrorystycznego, a jeszcze w niedzielę sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego Ołeksandr Turczynow poinformował o pierwszych sukcesach akcji antyterrorystycznej: – W jej wyniku zatrzymano już czterech sprawców ataku oraz broń, w tym granatnik.
Za zamachem stoi Rosja – twierdzi Markijan Łubkiwśki, doradca przewodniczącego Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Według informacji ogłoszonych przez SBU, dowódca oddziału terrorystów miał otrzymać broń w rosyjskim mieście Biełgorod. Planowano przy jej pomocy przeprowadzić również zamach w klubie, gdzie zbierają się ukraińscy wojskowi i ochotnicy oraz w jednym z centrów handlowych.
Krwawy zamach w Charkowie odbył się wkrótce po groźbach ze strony przywódców donbaskich separatystów. Przywódca tzw. Donieckiej Republiki Ludowej Aleksander Zacharczenko zapowiedział tydzień temu, że po zajęciu Debalcewa następnymi celami jego bojowników będzie Mariupol i właśnie Charków. – Mamy tam wielu swoich ludzi – oświadczył.
Kresy24.pl
https://www.youtube.com/watch?v=KOuaE5aC1-A
