Ukrainiec powaśnił się z Polakiem w sklepie w Częstochowie. Dołączyli do “konfliktu” ich rodacy. Wszyscy byli pod wpływem alkoholu. 11 osób zatrzymano, 3 zostały ranne. Czy najwyższe autorytety, oburzone “rosnącą polską nienawiścią wobec Ukraińców” i “polskim nacjonalizmem”, zabiorą głos w sprawie tej “międzynarodowej afery”?
Do kolejkowej, polsko-ukraińskiej bijatyki doszło w sobotę ok. godz. 23 w Częstochowie przed jednym z tamtejszych sklepów. I natychmiast pojawiła się nagłośniona przez media wiadomość o “wojnie” Polaków z Ukraińcami.
– Według naszych ustaleń powodem bójki było nieporozumienie, do którego doszło w sklepie. Nie ma mowy o żadnym konflikcie na tle narodowościowym – oświadczyła rzeczniczka prasowa Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie Agnieszka Toborek. – Zatrzymaliśmy 11 osób, które obecnie przebywają w areszcie. W poniedziałek zatrzymani będą przesłuchani i wtedy zostaną im postawione zarzuty – powiedziała policjantka, cytowana przez Dziennik Zachodni. Wśród zatrzymanych jest 6 Polaków i 5 Ukraińców.
Do innego konfliktu, o którym zrobiło się bardzo głośno w całej Polsce i na Ukrainie, doszło wcześniej w Warszawie. Podczas Marszu Niepodległości spalono flagę Ukrainy. Ukraiński MSZ uznał to za “haniebny akt wandalizmu”, zapowiadając wydanie noty dyplomatycznej. Kijów oczekuje od Polski, że sprawcy spalenia flagi zostaną “niezwłocznie ukarani”.
Zanim Państwo Polskie ukarze sprawców zgodnie z oczekiwaniami oficjalnego Kijowa, zrobili to już inni uczestnicy Marszu Niepodległości (można o tym przeczytać np. tu) . Warto dodać, że podczas wielotysięcznej patriotycznej manifestacji fizycznie ucierpiał, oprócz ukraińskiej flagi, tylko jeden pomyleniec, który ją podpalił (podpalił zresztą, jak wieść gminna niesie, nie flagę ukraińską, tylko śląską, bo nawet ich odróżnić od siebie nie potrafił).
To, że konflikt polsko -ukraiński jest starannie podsycany i że z premedytacją rozdmuchiwana jest każda iskra, widzą już chyba nawet ślepcy i wiedzą nawet polityczni analfabeci. Tym bardziej dziwi histeria, jaką wokół każdej takiej “iskry” rozpętują ci, którzy – przynajmniej teoretycznie – powinni mieć tego świadomość: dziennikarze, politycy, prominentni działacze polskich i ukraińskich organizacji, dyplomaci… Tak łatwo ulegają moskiewskiej propagandzie?! Na Kremlu zapewne zacierają ręce!
Szanowni! Palić flag państwowych nie wolno i już! To oczywiste. Jednak nazywanie nacjonalistami sprawców takich, jak opisane wyczynów, jest gigantycznym nadużyciem! Patriota, narodowiec, nacjonalista, szowinista, faszysta… Warto rozróżniać te pojęcia, zamiat szastać nimi na prawo i lewo, używając w zależności od potrzeb albo upodobań politycznych. Jako że na naukę nigdy za późno, wszystkim, którzy z rozróżnianiem mają kłopot, polecam zestawienie trzech wybranych dla nich tekstów. Czytanie nie boli, a może jakaś refleksja zawita po tej lekturze w umysłach zniewolonych polityczną poprawnością?
Oto moja rekomendacja: 1. Oddajmy sprawiedliwość polskim narodowcom. To oni przywrócili datę 11 listopada w świadomości młodego pokolenia, 2. Czy nacjonalizm to patriotyzm?, 3. Dlaczego termin “nacjonalizm” może mieć nie tylko negatywne konotacje i dlaczego Ukraińcom przydałoby się więcej nacjonalizmu. Zaś w załączonym wideo obejrzyjcie sobie “polskie nacjonalistyczne potwory” z Marszu Niepodległości, które “burzą proces polsko-ukraińskiego pojednania”:
Ryszard Tol, Kresy24.pl


