Władimir Żyrinowski chce powrotu do nazwy Tauryda, bo Krym to nazwa „czysto krymsko-tatarska”, a taka być, według niego, nie powinna.
Trzeba wrócić do korzeni – twierdzi rosyjski deputowany. Argumentuje tak: i Sewastopol, i Teodozja , i Kercz, i Eupatoria – wszystko to nazwy greckie.
Spragniony powrotu do greckich korzeni Rosji poseł Partii Liberalno-Demokratycznej uważa, że wszystkie rosyjskie nazwy geograficzne powinny „krystalicznie rdzenne”.
Nie Wołgograd, lecz Carycyn. Nie Kirow, lecz Wiatka. Nie Uljanowsk, tylko Symbirsk. Nie Noginsk, a Bogorodsk – wylicza Żyrinowski i zapowiada, że jego ugrupowanie zwróci się do Dumy Państwowej, aby przemianować Krym na Taurydę.
Co do zmiany pozostałych nazw jeszcze Żyrinowski o nie, póki co, nie wnosi. Są na razie jedynie argumentem wzmacniającym potrzebę przywrócenia „Taurydy”.
Kresy24.pl


