Gazprom nieoczekiwanie oświadczył, że zawiesza na czas nieokreślony realizację gazociągu Turkish Stream, ale decyzja “nie jest efektem stanowiska Turcji w sprawie rosyjskiej interwencji w Syrii” tylko wynikiem “sytuacji w tureckiej stolicy”.
– W przyszłym miesiącu w Turcji odbędą się wybory parlamentarne, czekamy na ich wynik. Dopiero po nich będzie podjęta ostateczna decyzja w sprawie gazociągu – informuje strona rosyjska.
Forsowany przez Gazprom Turkish Stream przez Morze Czarne do Europy Południowej i Środkowej miał zastąpić magistralę South Stream (Gazociąg Południowy) – koncern odstąpił od niej po zablokowaniu budowy przez Komisję Europejską.
Gazprom twierdził, że docelowo Turecki Potok będzie się składać z czterech nitek o przepustowości po 15,75 mld metrów sześciennych gazu rocznie. 47 mld metrów sześciennych surowca Gazprom chciał dostarczać do projektowanego hubu gazowego na granicy Turcji i Grecji. Zapowiadał, że do budowy przystąpi w czerwcu 2015 roku, a pierwszą nitkę uruchomi w grudniu 2016 roku. Gaz z pierwszej nitki miał być w całości przeznaczony na rynek Turcji.
W sierpniu resort energetyki Rosji informował, że przesłał Turcji dwie propozycje projektu umowy międzyrządowej o budowie Turkish Stream (na jedną i na cztery nitki), ale strona tureckana dotychczas na te propozycje nie odpowiedziała.
Kresy24.pl
