Minionej doby pozycje sił ukraińskich ostrzelano 74 razy. Rannych zostało dwoje żołnierzy, siedmiu kolejnych jest kontuzjowanych.
Mapę wczorajszych zmagań można podzielić na trzy główne odcinki: mariupolski, doniecki i ługański. Przyjrzyjmy się im po kolei.
W okolicach Mariupola bandyci użyli moździerzy kaliber 120 mm i ciężkich karabinów maszynowych (ckm) do ostrzału miejscowości Czermalyk, Tałakiwka, Hnutowe i innych.
Opodal Doniecka kryci przez Rosjan bojówkarze ponownie zaatakowali Awdijiwkę, a także Zajcewe (67 kilometrów na północ od stolicy okręgu), Kamiankę oraz Ługańskie. Do tego celu użyli moździerzy kaliber 120 i 82 milimetry oraz granatników.
Wreszcie w pobliżu Ługańska ofiarą ostrzału z granatników, moździerzy a także “broni palnej” padła Nowoaleksandriwka, jak również Nowozwaniwka. Z kolei Wieś Ługańską i Żowte ostrzelali snajperzy.
Wznowienie walk ma związek z zakończeniem – którego to już? – zawieszenia broni, obowiązującego do 20 lutego.
“Nudne to wszystko, nikogo nie zdoła poruszyć…”, jak pisał mistrz Zbigniew w “Raporcie z Oblężonego Miasta”. Być może dzisiaj do szermierzy słusznej sprawy, za jakich Poeta uważał obrońców Dalajlamy, Kurdów, górali afgańskich, dorzuciłby ukraińskich ochotników. Nie wiadomo…
My jednak musimy podjąć ten raport, nawet jeśli w Donbasie dzień do dnia jest tak bliźniaczo podobny. Musimy rozdrapywać te rany, by nie zabliźniały się błonami podłości – proszę wybaczyć żeromszczyznę. Putinowi właśnie o to chodzi, żeby cały świat się zmęczył. Zmęczony, przestanie się interesować. A Ukraina zostanie z rosyjskim niedźwiedziem sam na sam.
Dzidek


