Na ostatniej w 2016 r. sesji samorządu miejskiego w Połądze postanowiono, że była minister kultury RP Małgorzata Omilanowska (ur. 1960) zostanie honorowym obywatelem miasta.
W zasadzie należałoby tej inicjatywie przyklasnąć. Oto bowiem polski naukowiec, były (wysoki) urzędnik państwowy zostaje uhonorowany przez Litwinów – wprawdzie nie na poziomie centralnym, tylko miejskim, no ale przecież zbliżenia między naszymi narodami potrzeba jednym i drugim, jak powietrza.
Nie można też powiedzieć, że inicjatywa jest kompletnie irrelewantna, że Omilanowska nie ma zasług dla Połągi. Ma. Jest autorką książek popularyzujących kurort na przełomie XIX i XX w. oraz jego faktycznych twórców: Antoninę i Feliksa Tyszkiewiczów.
W swej pasji do dziejów miasta jest chyba szczera, o czym świadczą wypowiedziane przez nią słowa: “jestem zakochana w Połądze”, jakie padły na prezentacji litewskiego tłumaczenia jej publikacji.
W niczym nie zmienia to jednak sytuacji, że Omilanowska była ministrem w rządzie Donalda Tuska, a następnie Ewy Kopacz. Pal sześć, że jest to kuksaniec dla nowej władzy w Warszawie. Były szef PO zmienił o 180 stopni politykę wschodnią Lecha Kaczyńskiego, w której to Litwa była sojusznikiem, a Rosja – wrogiem.
Oczywiście nie uhonorowano samego Donalda Donaldowicza, ale w jakimś sensie, poprzez wyróżnienie jego oficjalnego – choć byłego – przedstawiciela, uderzono w pokłon przed nim samym.
Czego, jak czego, ale takich głupstw bracia Litwini z Połągi robić nie powinni, nawet jeśli ich sympatia do kogoś, kto promuje im miasto, jest absolutnie zrozumiała.
Kresy24.pl
