
Prezydenci Polski i Ukrainy na Wołyniu. Fot: Jakub Szymczuk KPRP
Prezydent Andrzej Duda ma nadzieję, że do końca jego prezydentury nastąpi przełom w kwestii ekshumacji ofiar rzezi wołyńskiej. Jak powiedział w programie „Graffiti” na antenie Polsatu, nie chciałby, żeby doszło do niego w wyniku „gorszącego szantażu”, który jego zdaniem nie przyniesie Polsce „niczego dobrego”.
W dzisiejszej rozmowie w Polsat News Andrzej Duda pytany, czy podczas wizyty w Stanach Zjednoczonych znalazł czas na spotkanie z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim potwierdził, że w siedzibie ONZ doszło do spotkania z ukraińskim prezydentem.
Przywitaliśmy się, przez moment zamieniliśmy kilka słów,
— powiedział polski prezydent dodając, że rozmawiali o aktualnej sytuacji na froncie.
Indagowany o kwestie historyczne, kładące się cieniem na relacjach polsko – ukraińskich Duda wskazał, że rozmawiał o nich z Zełenskim wielokrotnie, a efektem tych rozmów był udział prezydenta Ukrainy w nabożeństwie ekumenicznym w katedrze w Łucku, gdzie oddał hołd ofiarom rzezi wołyńskiej.
Prezydent zapewnił, że do końca swojej prezydentury będzie przekonywał Ukraińców do swojego stanowiska. Jak powiedział, kwestia uzyskania zgód na ekshumacje była tematem jego niedawnej rozmowy z Zełenskim podczas wizyty w Kijowie z okazji 33. rocznicy Niepodległości Ukrainy.
Prezydent wyraził nadzieję, że dojdzie do przełomu w tej sprawie, ale podkreślił, że nie chciałby, żeby „odbywało się to poprzez gorszący szantaż”, który – jego zdaniem „Polsce niczego dobrego nie przyniesie”. Duda podkreślił, że sprawa ekshumacji powinna być załatwiona inaczej niż poprzez „grożenie blokowaniem integracji Ukrainy z Zachodem”.
Zablokowanie integracji Ukrainy z zachodem jest jednym z powodów dla których Putin zaatakował Ukrainę. Dlatego wpisywanie się w taki sposób w relacje z Ukrainą, to jest w jakimś sensie podążanie drogą Putina,
— przypomniał.
ba za polsatnews.pl



