Pełna gotowość wojsk kosmicznych, bombowców, atomowych okrętów podwodnych – od Atlantyku po Kamczatkę. W ciągu ostatnich godzin w Rosji przeprowadzono pełną mobilizację potencjału nuklearnego na skalę, którą pamiętamy jedynie z czasów Związku Sowieckiego. Czy to tylko demonstracja siły? Dlaczego Zachód nie reaguje?
W ciągu ostatnich 72 godzin armia rosyjska przeprowadziła testy wszystkich typów posiadanej w swoim arsenale broni jądrowej – donosi BarentsObserver. Nad Atlantykiem ćwiczą rosyjskie bombowce strategiczne, na Morzu Barentsa atomowe okręty podwodne, wojska kosmiczne trenują atak rakietami balistycznymi.
Z kosmodromu w Plesiecku wystrzelono nowy typ międzykontynentalnej rakiety balistycznej Topol-M. Pocisk doleciał do Kamczatki, pokonując ponad 6 tys. km. Oznacza to, że nowa rakieta mogłaby z powodzeniem dosięgnąć z Rosji cele w USA, w tym Nowy Jork. Wcześniej z rosyjskiego atomowego okrętu podwodnego na Morzu Barentsa „Jurij Dołgorukij” wystrzelono międzykontynentalną rakietę balistyczną „Buława”. Może ona przenosić 10 samonaprowadzających się głowic nuklearnych.
Nad Bałtykiem, Atlantykiem i Morzem Czarnym co pewien czas pojawiają się całe eskadry rosyjskich myśliwców i bombowców. Nie reagują na sygnały cywilnych kontrolerów lotów. Myśliwce NATO nieustannie startują do lotów przechwytujących – w ubiegłym tygodniu taka sytuacja miała miejsce co najmniej kilka razy.
Tymczasem zachodni politycy starają się uspokajać sytuację. Zdaniem większości z nich, działania Rosji to tylko demonstracja siły. Nie ma sygnałów o podwyższonej gotowości sił nuklearnych Sojuszu.
Czytaj także: Rosyjskie samoloty nad całą Europą! Alarm dla myśliwców NATO!
Kresy24.pl / BarentsObserver, ari.ru



