Niezależne „Białoruskie Stowarzyszenie Dziennikarzy” (BAŻ) poinformowało o co najmniej 10 przypadkach uniemożliwiania przez władze w Mińsku pracy zagranicznym dziennikarzom.
Chodzi o zagraniczne redakcje, które wysłały wnioski do Ministerstwa Spraw Zagranicznych Białorusi o tymczasową akredytację pozwalającą na pracę na Białorusi, jednak po wyznaczonym do rozpatrzenia terminie 20 dni nie otrzymali odpowiedzi.
W rezultacie dziennikarze z zagranicy, którzy wcześniej otrzymywali akredytację MSZ RB i wielokrotnie tam pracowali, nie mogą teraz przyjechać na Białoruś, by relacjonować sytuację w kraju.
Służba prasowa MSZ tłumaczy sytuację faktem, że z powodu pandemii karonawirusa, nie może zebrać się komisja, która podejmuje decyzję o wydaniu akredytacji dla dziennikarzy.
Argument to raczej wątpliwy, bo jak to możliwe, aby w XXI wieku jeden z najbardziej zaawansowanych technologicznie resortów nie mógł zwołać posiedzenia komisji z wykorzystaniem nowoczesnych środków komunikacji.
Według niektórych informacji liczba nieakredytowanych dziennikarzy zagranicznych wynosi 14 osób. Zamierzali relacjonować wybory prezydenckie na Białorusi.
Kilka dni temu Aleksander Łukaszenka zażądał zdecydowanej reakcji na „destrukcyjny wpływ zagranicznych mediów” na sytuację na Białorusi.
Białoruskie Stowarzyszenie Dziennikarzy prosi kolegów, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji, o poinformowanie o tym mailowo Kliknij by zobaczyć adres mailowy.
oprac.by

