Dla Moskwy to nieprzyjemna niespodzianka i dowód braku zaufania ze strony „najbliższego sojusznika”. Władze w Mińsku rozpoczęły mobilizację cywilów do obrony granicy wschodniej i prowadzenia ewentualnej wojny partyzanckiej. Zmieniły też doktrynę obronną, w której atak hybrydowy uznano za główne zagrożenie dla Białorusi.
Pierwsza kompania strzelców białoruskiej obrony terytorialnej została sformowana i przystąpiła do ćwiczeń pod Lenino w Obwodzie Mohylewskim, zaledwie 15 km od granicy z Rosją, w miejscu znanym z krwawej bitwy polskiej dywizji im. Tadeusza Kościuszki z Niemcami w czasie II wojny – pisze reporters.pl.
Kompania złożyła już przysięgę i rozpoczęła szkolenie bojowe. Kolejne takie oddziały mają powstać w każdym rejonie wzdłuż całej granicy z Rosją. Mińsk – widząc co się stało na Ukrainie – boi się agresji ze wschodu – pisze Gazeta.ru.
„Ten oddział ma specjalne zadania. Ma bronić swojej najbliższej okolicy – swoich domów, swoich bliskich, swoich przedsiębiorstw” – mówi agencji BiełaPAN białoruski komisarz wojskowy Obwodu Mohylewskiego Aleksandr Goroszkin, czytaj dalej…
Zachęcamy do komentowania materiału na naszym oficjalnym fanpage’u:https://www.facebook.com/semperkresy/
Kresy24.pl/reporters.pl

