Jedyny oddział ukraiński, który – choć powoli, ale systematycznie – posuwa się naprzód, zajmując kolejne kawałki terenu w rejonie Gorłowki, zaczął najwyraźniej działać na nerwy separatystom. Z Rosji przyjechały im na pomoc supernowoczesne wyrzutnie rakiet “Krasnopol” z laserowym samonaprowadzaniem.
Te wyrzutnie kalibru 152 mm to broń niezwykle precyzyjna – nawet w ruchome cele trafiają z dokładnością powyżej 90 proc. Jeden taki pocisk kosztuje… 70 tys. USD! Najwyraźniej jednak ktoś w rosyjskim dowództwie uznał, że nie ma co oszczędzać i ukraiński 34 Batalion Piechoty Zmotoryzowanej trzeba powstrzymać za wszelką cenę.
Chodzi nie tylko o kwestie prestiżowe wynikające z faktu, że co kilka dni batalion Siergieja Lipskiego odbiera separatystom kolejne kilkaset metrów terytorium – łącznie już ponad 14 km, a ostatnio opanował też sporą miejscowość Zajcewo. W grę wchodzą również względy strategiczne, bowiem jeśli tak dalej pójdzie to zagrożona zostanie ważna baza separatystów – Gorłowka.
Pociski sypią się więc na pozycje 34 Batalionu i na Zajcewo coraz gęściej – nie tylko laserowe Krasnopole, ale i “tradycyjne” z haubic i dział. Żołnierze zorganizowali ewakuację części mieszkańców do Artiomowska, gdyż wkrótce z Zajcewa zapewne niewiele zostanie. Część ludzi chowa się przed rosyjskim ostrzałem w piwnicach. Tylko w ciągu doby Ukraińcy naliczyli 200 nowych lejów po wybuchach.
Jeden z Krasnopoli trafił w ukraiński skład amunicji koło Kurdumiwki, uszkodzonych zostało kilka wojskowych ciężarówek, ale nikt nie zginął, tylko jeden żołnierz został ranny. Lipski przyznaje jednak, że te trafienia były niezwykle precyzyjne.
Po zakończeniu ostrzału piechota separatystów próbowała kontratakować, ale została zatrzymana. Ukraińcy mają nadzieję, że jeśli przesuną linię frontu jeszcze kilka kilometrów, rosyjska artyleria nie będzie już mogła prowadzić ognia z rejonu na północ od Gorłowki. “Będziemy powoli posuwać się dalej” – zapowiada Lipski.
Kresy24.pl

