Kozacki ataman z Krasnego Łucza wystąpił z kolejnym apelem. Tym razem uprzedza kierowców, żeby nie kręcili się niepotrzebnie po mieście i nie przeszkadzali “pracować żołnierzom”, bo “mogą być z tymi swoimi samochodami i zarobkami rozjechani przez ciężki sprzęt wojskowy” jadący na front.
“A Milicja do was jeździć nie będzie” – uprzedza Kososogor.
https://www.youtube.com/watch?v=R4iqcY2Xs4E
Wcześniej, okrzyknięty przez media lokalnym Robin Hoodem, bo ogłosił, że „bogaci przedsiębiorcy powinni utrzymywać biednych ludzi, a nie bogacić się na swoim biznesie”, Kosogor zachęcał: „Jeśli zobaczycie skład z węglem, idźcie do właściciela. Kuturalnie, po 5-10 osób, poproście o pomoc. Jeśli odmówi, przyjdźcie do mnie i powiedzcie kto wam odmówił.
https://www.youtube.com/watch?v=4_780FbEOtY
„Rewolucjonista” Kosogor znalazł też sposób na „złych handlowców”, odmawiających pomocy „broniącym kraju opołczeńcom”, którzy paczki herbaty nie mogą się od nich doprosić.
„Nie, wy handlować nie będziecie! Przyjdziemy i odbierzemy! Odbierzemy i rozdamy!” – odgrażał się dwa miesiące temu.
Ostatnio zaś wsławił się groźbą, że „ani jeden zdrowy mężczyzna z miasta nie wyjedzie”, bo „trzeba bronić własnej ziemi” i postraszył, że każdego, który spróbuje opuścić Krasnyj Łucz zatrzymają ustawione przez niego posterunki.
120-tysięczny Krasnyj Łucz w obwodzie ługańskimm jest pod kontrolą Kozaków. Ich lider Kosogor narzeka, że władze ŁNR nie płacą żołdu rodzinom walczących z “kijowską juntą”, a sytuacja w mieście jest coraz trudniejsza.
Kresy24.pl

