Przewodniczący Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, minister spraw zagranicznych oraz wiceszef administracji prezydenta. W takim solidnym składzie przedstawiciele władz w Kijowie spotkali się z szefami zagranicznych placówek dyplomatycznych. Jednak ten, na którego najbardziej czekano, nie przyszedł. Dlaczego?
Jeszcze przed spotkaniem gospodarze poinformowali, że zamierzają podczas niego przedstawić zagranicznym dyplomatom bezsporne dowody potwierdzające udział obywateli Federacji Rosyjskiej w agresji przeciwko Ukrainie.
Michaił Zurabow jednak zignorował zaproszenie. Może ambasador Rosji nie potrzebował dodatkowych dowodów na agresję swojego kraju?
Ominął go przy okazji jeszcze jeden przykry obowiązek, o czym poinformował doradca przewodniczącego SBU Markijan Łubkiwśki:
– „A propos, strona ukraińska jest gotowa przekazać stronie rosyjskiej lub krewnym szczątki jednego z uczestników wrogiej grupy zwiadowczo-dywersyjnej, obywatela Federacji Rosyjskiej, ur. w 1974 r. Andrieja Jemelianowa, który zginął w czasie walk.”
Na tę propozycję ambasada Rosji w Kijowie też na razie nie odpowiedziała.
Kresy24.pl/gazeta.ua



