W rejonie opanowanego przez separatystów lotniska w Doniecku nastąpiło ponad 170 eksplozji i pojawiły się czołgi – poinformowali obserwatorzy z misji monitoringowej OBWE.
Rosyjska służba BBC podaje, że tyle właśnie detonacji naliczyli międzynarodowi obserwatorzy w ciągu ostatniej doby. Misja OBWE nie podaje jednak kto strzelał i z czego. Trzy zaobserwowane czołgi T-64 należą natomiast do separatystów i zgodnie z warunkami rozejmu nie mają prawa znajdować się na linii frontu.
Pociski z moździerzy i rakiety przeciwpancerne poważnie uszkodziły też kopalnię Butowka po stronie ukraińskiej i spadły na Piaski. Zdaniem przedstawicieli OBWE, ustalenia rozejmowe w rejonie Doniecka w ogóle nie są przestrzegane.
Obserwatorzy mówią też, że ukraińscy dowódcy znajdują się pod coraz silniejszą presją własnych żołnierzy, którzy żądają ponownego ściągnięcia na linię frontu ciężkiej artylerii. Obecnie bowiem separatyści praktycznie bezkarnie strzelają do nich z ciężkich dział, a strona ukraińska nie ma jak odpowiedzieć ogniem.
Z kolei na południu frontu nie ustaje ostrzał przez separatystów pozycji ukraińskich w rejonie Mariupola. Najwięcej pocisków spadło na Szyrokino. Strzelały 120-milimetrowe moździerze, granatniki, karabiny maszynowe, a także snajperzy. Grupy dywersyjne separatystów kilka razy próbowały dokonać tam zbrojnych wypadów.
Ukraińcy odnotowują także wzmożony ruch cywilnych samochodów po żywność do Mariupola z terenów okupowanych przez separatystów przez posterunek Gnutowe. Obawiają się, że cywilna kolejka na posterunku może stać się celem ostrzału – w pobliżu operuje haubica samobieżna separatystów i znajduje się stanowisko moździerza.
W ciągu doby w Obwodzie Donieckim zginął 1 ukraiński żołnierz, a 12 zostało rannych. Spokojnie było natomiast we wtorek w Obwodzie Ługańskim. Zaobserwowano tam jedynie rosyjskie drony.
Kresy24.pl


