Nowoługańskie to wioska na granicy dwóch obwodów: donieckiecgo i ługańskiego. Zamieszkuje ją niespełna 4000 osób. Odgrywa ona jednak ważną rolę w toczącej się wojnie na Ukrainie.
W ukraińskim żargonie wojskowym istnieje termin “Łuku Switłodarskiego” – miejsca, gdzie jeszcze na początku 2015 r. front oddzielający ZSU od separatystów najpierw odbijał na południowy wschód, a następnie z powrotem na północny zachód, tworząc obszar o kształcie głębokiego worka.
Kiedy w lutym 2015 roku siły tzw. DNR (Donieckiej Republiki Ludowej) zajęły Debalcewo, ów worek skurczył się o ok. połowę, co wprawdzie pozwoliło Ukraińcom skrócić front, ale jednocześnie zagroziło dwóm ostatnim dużym miastom rejonu donieckiego niekontrolowanym jeszcze przez separatystów: Kramatorskowi i Słowiańskowi.
Nowługańskie wraz z przyległym doń jeziorkiem stanowią twierdzę broniącą drogi prowadzącej z Debalcewego właśnie do wyżej wymienionych dużych ośrodków. Odbicie tego punktu i ewentualne go utrzymanie zdejmuje z porządku dziennego marsz separatystów po całość obwodu.
A oto co napisał dowódca batalionu Donbas-Ukraina Wiaczesław Własenko po wygranej bitwie: “Witaj Łuku Switłodarski! Zuchwała operacja batalionu doprowadziła do wyzwolenie miasta Nowługańskie. Z marszu. Bez strat. Witajcie, “separy”.
Rozejm rozejmem, ale wchodzi on w życie o godz. 24 czasu kijowskiego, czyli za dwie godziny. Wszystko, co Ukraińcy zdołają do tego czasu zdobyć – na mocy porozumienia zostaje ich. Tyle tylko, że Władimir Władimirowicz układów nie dotrzymuje. Mongołowie nie wiedzą, co to umowa.
Kresy24.pl


