Policja w Erywaniu rozbiła we wtorek rano wielotysięczny protest przeciwko podwyżce ceny prądu. Do aresztu trafiło około 240 osób, w tym wielu dziennikarzy. Co najmniej 7-miu demonstrantów i 11-tu policjantów zostało rannych w starciach ulicznych – podają agencje.
Wiec na centralnym prospekcie Bagramiana w stolicy Armenii trwał całą noc. Protestujący zgromadzili się m.in. w pobliżu rezydencji prezydenta Serża Sarkisjana. Policja kilka razy wzywała uczestników do rozejścia się, a w końcu o 4.30 rano przypuściła szturm.
W ruch poszły armatki wodne, pałki i butelki, którymi demonstranci obrzucili funkcjonariuszy pomimo wezwań organizatorów by protestować pokojowo. Policja pobiła kilku dziennikarzy, zniszczyła kamery i skonfiskowała nagrania z demonstracji.
Według relacji dziennikarzy i obrońców praw człowieka, wszystkie komisariaty w Erywaniu są zapchane aresztowanymi. Tymczasem według napływających informacji, do protestów przyłączają się mieszkańcy innych miast Armenii. Z Giumri zmierza do Erywania kolejna kolumna demonstrantów. Zablokowana została międzynarodowa droga Erywań – Tblisi – podaje Censor.net.
Wściekłość mieszkańców Armenii wywołała ogłoszona przez władze blisko 40-procentowa podwyżka ceny prądu. Organizacja pozarządowa “Nie – grabieży” i opozycja parlamentarna wezwały ludzi do trzydniowego pokojowego protestu.
Jest to już druga fala demonstracji na tle socjalnym w Armenii w ostatnim czasie. W końcu maja demonstracje miały miejsce w 15 miastach, m.in. w Erewaniu, Giumri, Wanadzorze, Armawirze oraz Idżewaniu. Nie były jednak tak brutalnie tłumione.
Kresy24.pl

