Polacy z Mariupola bezskutecznie proszą polskie władze o pomoc w powrocie do Polski. MSZ argumentuje, że nie chce narażać na szwank prestiżu Ukrainy i podważać jej możliwości kontroli własnego terytorium.
Wczoraj o pomoc dla Polaków z Mariupola zaapelowali posłowie PiS. Michał Dworczyk powiedział, że osoby te już od ponad roku zabiegają o pomoc w dostaniu się do Polski. Przypomniał, że Mariupol położony jest w pobliżu linii demarkacyjnej i w razie zaognienia konfliktu jest miastem najbardziej narażonym na atak.
MSZ twierdzi, że ewentualna pomoc Polakom jest trudna z punktu widzenia prawa międzynarodowego. Rzecznik ministerstwa Marcin Wojciechowski w rozmowie z radiową Jedynką (POSŁUCHAJ NAGRANIA) tłumaczył, że ci, którzy chcieli wrócić do Polski, zostali już ewakuowani w styczniu. Osoby polskiego pochodzenia, które chcą ewakuacji, mieszkają blisko frontu, ale jednak jest to teren w pełni kontrolowany przez Ukraińców – wyjaśniał Wojciechowski. W ocenie rzecznika MSZ, zorganizowanie wyjazdu Polakom byłoby “podważeniem” sprawowania przez Ukrainę kontroli nad jej terenami.
Sytuacja jest szczególna w związku z trwającą obecnie debatą na temat przyjmowania do Polski uchodźców. Państwo polskie powinno jednak przede wszystkim walczyć o bezpieczeństwo i interesy Polaków a dopiero w drugiej kolejności solidarnie walczyć o bezpieczeństwo innych nacji – powiedział szef sejmowej komisji Łączności z Polakami za Granicą Adam Lipiński. Poinformował, że zwoła w najbliższym czasie nadzwyczajne posiedzenie komisji w tej sprawie.
W sprawę udzielenia pomocy Polakom z objętego wojną Donbasu włączają się polskie samorządy. Póki rząd zajmuje się „lepszymi” uchodźcami z krajów Afryki i Bliskiego Wschodu, na które otrzyma dotację z unijnego budżetu, poznańscy radni przygotowują grunt do przyjęcia dziesięciu polskich rodzin z Mariupola i okolic – pisze wtdawane na Ukrainie “Słowo Polskie” (TU RELACJA).
Kresy24.pl./Słowo Polskie, IAR
