Lwów, jak twierdzi mer Andrij Sadowyj, od ośmiu miesięcy funkcjonuje w warunkach blokady śmieciowej. Zdesperowany urzędnik próbował upchnąć odpady na wysypiska innych miast ukraińskich, ale nigdzie ich nie chcą. Miał nawet poprosić prezydenta Przemyśla, by wziął je do siebie. Pytanie, czy po tym jak SBU wydała Robertowi Chomie zakaz wjazdu, ten zechce nadal pomagać!
19 stycznia podczas konferencji prasowej Andrij Sadowyj skarżył się dziennikarzom, że policja nie wpuszcza ciężarówek z lwowskimi śmieciami za rogatki innych miast, dlatego stolica Galicji Wschodniej tonie w śmieciach.
Jeżeli nic się nie zmieni, śmieci ze Lwowa mogą trafiać wkrótce do Polski. Z taką propozycją Sadowyj zwrócił się do miast partnerskich w Polsce.
– Mamy w Polsce dziesięć miast partnerskich. Wszystkie one mogłyby przyjmować nasze śmieci (?). Zapakowane odpady będziemy wywozili za granicę, gdzie zostaną przerobione – mówił burmistrz Lwowa.
Miastami partnerskimi Lwowa są Rzeszów, Kraków, Łódź oraz Lublin a także Przemyśl. Do tego ostatniego wywozić śmieci byłoby najwygodniej i Sadowyj miał o tym rozmawiać z prezydentem Przemyśla Robertem Chomą. Problem w tym, że po tym jak Choma został 17 stycznia zatrzymany w drodze do Lwowa, a straż graniczna Ukrainy zakomunikowała mu, że ma 5-letni zakaz wjazdu do tego kraju, może już nie być taki skłonny do pomocy.
Także we wtorek lwowscy samorządowcy uchwalili utworzenie specjalnych stref dla przeładowywania i brykietowania śmieci. Zgodnie z założeniami uchwały, we Lwowie powstanie pięć takich stref – przy ulicy Stryjskiej, Gródeckiej, Płastowej, Szewczenki oraz Persenkowka. Na zakup specjalnego sprzętu do brykietowania odpadów „Lwiwspeckomuntrans” otrzyma 97 milionów hrywien.
Zgodnie z danymi Lwowskiej RM lwowianie codziennie produkują 650-700 ton odpadów.
Kryzysowa sytuacja ze śmieciami we Lwowie utrzymuje się od połowy 2016 roku, kiedy po pożarze zostało zamknięte Grybowieckie wysypisko śmieci.
Kresy24.pl/fot:reporters.pl
