Co najmniej 6-ciu zabitych – to tragiczny bilans katastrofy ukraińskiego śmigłowca cywilnego, który rozbił się na wschodniej Słowacji w pobliżu granicy z Ukrainą.
Nie wiadomo, ile łącznie osób było na pokładzie, kim są ofiary, ani czy ktoś ocalał. Nie wiadomo też jakie były przyczyny wypadku. Wiadomo tylko, że w tym rejonie panowały trudne warunki atmosferyczne, była mgła, a maszyna leciała prawdopodobnie zbyt nisko.
Fakt katastrofy potwierdziło słowackie MSW. Zdaniem niektórych słowackich mediów, do katastrofy doszło dwa dni temu, a w piątek znaleziono jedynie wrak. Wszystko wskazuje, że był to śmigłowiec przemytników, choć pojawiła się także nieoficjalna wersja, że na pokładzie byli ukraińscy wojskowi. Nie wiadomo jednak co mogli oni robić nad Słowacją.
Słowacka prasa pisze, że od czasu kiedy nasilono kontrolę na granicy ukraińsko-słowackiej, miejscowi przemytnicy – szmuglujący głównie papierosy z Ukrainy – coraz częściej wykorzystują transport powietrzny. W połowie września ukraińska policja odnalazła m.in. rozbitą awionetkę, która prawdopodobnie próbowała awaryjnie lądować przy granicy.
Przypomnijmy, że 11 listopada br. nad Zaporożem rozbił się w trakcie lotu ćwiczebnego ukraiński samolot wojskowy Su-25. Pilot zginął. Z kolei w marcu 2015 r. w Obwodzie Kijowskim rozbił się śmigłowiec Mi-24. Wtedy zginęła jedna osoba, a kilka zostało rannych.
Kresy24.pl


