Awantura wokół nominacji na przewodniczącego Rady Europejskiej zatacza coraz szersze kręgi. Sprawę komentują również w Kijowie.
“Ukraińska Prawda” jest jednym z najbardziej opiniotwórczych portali internetowych na Ukrainie. Kto chce wiedzieć, czym żyje kraj – musi tu zaglądać. Wczoraj w serwisie tym pojawił się artykuł Serhija Sydorenki pt. “Rada Europejska wybiera nowego przewodniczącego. Co stanie się z Donaldem Tuskiem?”
Przypomnijmy: polski MSZ ogłosił w sobotę, że Polska wysuwa kandydaturę Jacka Saryusz-Wolskiego na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej, zwanego niekiedy szumnie prezydentem Europy. Tym samym druga kadencja Donalda Tuska w tej roli stanęła pod znakiem zapytania.
Główna teza felietonu Sydorenki jest taka oto: rząd w Warszawie gra powyżej swoich możliwości. Nie uda mu się zablokować reelekcji byłego polskiego premiera, ponieważ unijne przepisy mówią jasno: wystarczy 55% krajów członkowskich, zamieszkiwanych przez 65% mieszkańców Unii, żeby kandydat przeszedł. Polska może sobie zatem zgłosić co najwyżej votum separatum.
Tym bardziej, że – jak przekonuje autor – większość unijnych graczy uważa kandydaturę Tuska za bezalternatywną. Jak gdyby ludzie ci powodowani byli – to już nasz domysł – przekonaniem, że w niepewnych czasach lepiej unikać zmian, żeby wszystko nie wywróciło się już dokumentnie.
Autor podkreśla, że na podstawie zapisów traktu lizbońskiego nie ma konieczności oficjalnego zgłaszania kandydata na drugą 2,5-letnią kadencję. Dokonuje się ona automatycznie. Innym argumentem z gatunku pragmatycznych, przemawiającym przeciw Saryusz-Wolskiemu, jest to, że “za mało czasu pozostało, by tę kandydaturę przygotować” – to znaczy, zbudować dla niej poparcie.
W dalszym toku swych rozważań dziennikarz zastanawia się, co powodowało doświadczonym politykiem, że zgodził się kandydować. “Nie mógł nie wiedzieć, że jego koledzy z Europejskiej Partii Ludowej popierają Tuska”; “nie mógł nie rozumieć, że jego szanse na wybór są zerowe”, etc. O co zatem chodziło?
I pointuje – trzeba było w wiarygodny sposób wyciągnąć Saryusz-Wolskiego z Platformy po to by… zrobić go ministrem spraw zagranicznych w rządzie PiS.
Ciekawe, prawda?
Kresy24.pl

