Na kontrolowaną przez separatystów Gorłowkę sypią cię pociski z dział i czołgów. Płoną domy, mieszkańcy uciekają do piwnic. Z północno-zachodniej części miasta słychać kanonadę z broni maszynowej.
Ostrzał jest prowadzony od strony Majorska, Kurdiumowki i Bachmutki – donoszą mieszkańcy na portalach społecznościowych. Nie wiadomo czy z dział i czołgów strzela armia ukraińska czy separatyści. Jeden z pocisków trafił w budynki kolonii karnej nr 57 – zapaliły się baraki mieszkalne. Połowa miasta nie ma prądu.
Według władz DNR, Ukraińcy rzucili do walki pod Gorłowką wyrzutnie rakiet i haubice samobieżne, które są w odległości 3-5 km od miasta. Wcześniej pisaliśmy, że zbliża się do niego ukraiński 34 Batalion Piechoty Zmotoryzowanej. Jego dowódca Siergij Lipski melduje, że w czwartek przesunął się o kolejne 500 metrów w stronę Gorłowki.
Sytuacja pod Gorłowką nie jest jednak do końca jasna. Z jednej strony mówi się, że armia ukraińska próbuje okrążyć miasto, z drugiej – że separatyści próbują wciągnąć tam Ukraińców w zasadzkę i wyprowadzić kontruderzenie spod Doniecka, gdzie skoncentrowana jest większość ich artylerii i czołgów.
Z kolei w samym Doniecku rozległa się w czwartek bardzo silna detonacja. Świadkowie mówią, że pali się fabryka chemiczna. Nie wiadomo, czy jest to ten sam zakład chemiczny, pod którym – jak pisaliśmy – jest składowanych kilkanaście ton starych materiałów radioaktywnych. Drugi słup dymu widać nad miejscowością Gorniak pod Donieckiem.
Według najnowszych doniesień z ukraińskiego sztabu, w ciągu ostatniej doby zginęło 5 żołnierzy ukraińskich, a 6 zostało rannych.
https://www.youtube.com/watch?v=YS-VtuXQBFw
Kresy24.pl


