W środę ostatecznie załamały się trzydniowe próby odbicia przez separatystów miejscowości Zajcewo pod Gorłowką opanowanej przez wojska ukraińskie.
Zajcewo próbował odbić 100-osobowy oddział separatystów wspierany przez 4 czołgi i artylerię. Według informacji dowództwa ukraińskiego, wróg poniósł ciężkie straty – 18 zabitych, zniszczona haubica i 7 ciężarówek z amunicją, a także wysadzony w powietrze magazyn broni separatystów.
W wyniku kontrataku Ukraińcy po raz kolejny przesunęli – choć tym razem tylko o kilkaset metrów – linię frontu na tym odcinku i okopali się na nowych pozycjach.
“Strzelaliśmy ze wszystkiego z czego się dało. Chłopcy nazwali tę ostatnią noc “nocą Wija”, bo jak w tej bajce dookoła wszystko latało i błyskało. A tak w ogóle to spoko, trzymamy się” – mówi “Kojot” z 34-go batalionu piechoty zmotoryzowanej.
Przypomnijmy, że samo Zajcewo Ukraińcy zdobyli z zaskoczenia już dwa tygodnie temu, a w ciągu ostatniego miesiąca odbili łącznie 14 km terytorium zajmowanego dotychczas przez separatystów.
Zdaniem sztabu ukraińskiego, “daje to strategiczną możliwość wyzwolenia Gorłowki”, która staje się coraz bardziej okrążona. Miasta będzie zapewne bronił duży oddział separatystów dowodzony przez niejakiego “Tagiła”.
“Jak żołnierz nie odnosi zwycięstw to zamienia się w stróżującego psa. Dlatego powinniśmy działać elastycznie i nie zatrzymywać się zbyt długo na tych samych pozycjach” – mówi dowódca 34-go batalionu Siergij Lipski.
Zgodnie z porozumieniem rozejmowym z Mińska, kontrola nad rejonem Zajcewa została formalnie przyznana stronie ukraińskiej. Separatyści nie chcieli się jednak dobrowolnie stamtąd wycofać.
Kresy24.pl


