Jak informuje agencja Reuters, Rosja chce zainstalować na okupowanym Krymie turbiny gazowe marki Siemens. Niemiecki koncern nie chce się na to zgodzić, bowiem w ten sposób niechcący przyczyniłby się do złamania sankcji UE nałożonych na Rosję.
“Poczyniono wszelkie kroki, żeby zapobiec budowie, instalacji i działaniu turbin gazowych Siemensa na Krymie” – informuje Reuters powołując się na źródła w Siemensie.
Po nałożeniu sankcji na Rosję za aneksję Krymu i agresję w Donbasie europejskie firmy nie mogą angażować się biznesowo zagarniętym terytorium. Turbiny, o które chodzi, Siemens zbudował na potrzeby projektu energetycznego na Półwyspie Tamańskim w Rosji (Kraj Krasnodarski). Tymczasem według Reutersa Rosja bez uzgodnienia dostarczyła je na Krym, by poprawić sytuację energetyczną na półwyspie.
Kreml twierdzi, iż turbiny instalowane na Krymie zostały wyprodukowane w Rosji i z rosyjskich części. Siemens odpowiada, że co prawda wyprodukowane zostały w zakładach w Sankt Petersburgu, lecz Siemens ma w nich 65 proc. udziałów.
– Są wszelkie podstawy, by sądzić, że jeśli to, co się zdarzyło jest prawdą, to firma Siemens została poważnie oszukana, było to naruszeniem kontraktu, poważnym zachwianiem zaufania i bardzo silnym ciosem w inwestycje w Rosji – powiedział ambasador Niemiec w Moskwie Rudiger von Fritsch cytowany przez rosyjską internetową gazetę “Wzgliad”.
MaH / Forsal.pl / WPolityce.pl
fot. CC BY-SA 3.0
