Władze Ukrainy wprowadziły blokadę komunikacyjną Krymu po to, aby Ukraińcy nie wiedzieli, jak dobrze tam się się żyje. Z taką oryginalną teorią wystąpił Siergiej Cekow, jeden z przywódców krymskich separatystów, po aneksji półwyspu przez Rosję nagrodzony stanowiskiem deputowanego do Rady Federacji Rosji.
– Ci obywatele Ukrainy, którzy przyjeżdżają na Krym, porównują sytuację na Krymie i u siebie. I porównanie to nie wypada na korzyść Ukrainy – zapewnia senator. A jego zdaniem, żyje się tam tak wspaniale, że niektórzy z gości nawet żałują, że nie przyjęli rosyjskiego obywatelstwa.
26. grudnia ukraińskie koleje zlikwidowały pociągi pasażerskie i towarowe jadące na Krym. Zawieszono też połączenia autobusowe z okupowanym terytorium.
Sam półwysep zmaga się z brakiem zaopatrzenia w wodę i elektryczność, znacznie podrożały artykuły spożywcze, przemysłowe i usługi. Przestały też działać terminale obsługujące karty Visa i MasterCard. Lotnisko w Symferopolu omijają zagraniczne linie lotnicze, a statki międzynarodowych przewoźników przestały zawijać do krymskich portów. Jedyna łącząca z Rosją przeprawa promowa przez cieśninę Kerczeńską jest zaś niedrożna i notorycznie zakorkowana.
Kresy24.pl/zn.ua
