Ilia Jaszin, z-ca przewodniczącego rosyjskiej partii opozycyjnej PARNAS, przedstawia raport “Hybrydowa wojna Putina”, w którym rozprawia się z imperializmem Kremla.
Raport skierowany jest raczej do tzw. światowej opinii publicznej, nie zaś do czytelnika pochodzącego zza żelaznej kurtyny, dla którego rosyjski modus operandi na Ukrainie – czy szerzej: w dawnej strefie wpływów – nie stanowi żadnego zaskoczenia.
Jest on jednak o tyle ważny – i przez to godzien odnotowania – iż nieczęsto słychać takie głosy w kraju, w którym nawet większość opozycji – np. Żyrinowski – wykonuje polecenia władzy, a media sączą ogłupiającą propagandę 24 godziny na dobę, wobec czego wiele osób po prostu nie ma pojęcia, jak wygląda świat poza matriksem.
I oto pojawia się człowiek, który nie owijała w bawełnę: “wiele osób oswoiło się z myślą, że wojna na Ukrainie w zasadzie się skończyła” – pisze Jaszczin. “Tymczasem ona trwa nie tylko na terenach kontrolowanych przez separatystów, ale i w samym Kijowie” – kontynuuje.
Putinowi zależy na tym, “by przywrócić kontrolę nad sąsiednim krajem, by restaurować tam władzę lojalnych polityków”. Ma w tym poparcie ukraińskich oligarchów, “którym zależy na odzyskaniu utraconych przywilejów”.
Powtórzymy: nie ma w tym nic, czego Polacy nie wiedzieliby aż nadto dobrze – w sensie historycznym – od trzech stuleci. Jednakowoż warto podtrzymywać takie lokalne pożary, od których padają imperia. Niekoniecznie w szczycie swojej chwały.
Kresy24.pl



