Utworzenie wspólnej armii Unii Europejskiej będzie miało charakter prowokacyjny – oświadczył wiceszef rządzącej partii “Jedna Rosja” w Dumie Państwowej Franc Klincewicz.
“W naszej epoce atomowej tworzenie dodatkowych armii nie gwarantuje żadnego bezpieczeństwa. Mogą one odegrać tylko rolę prowokacyjną” – ocenił rosyjski polityk. Wyraził ubolewanie, że takie pomysły cieszą się w Europie poparciem.
Putinowski deputowany zauważa, że pomysłu utworzenia wspólnej europejskiej armii nie było nawet w czasach zimnej wojny między dawnym Układem Warszawskim i NATO. “A dzisiaj dawno nie ma już Układu Warszawskiego, a tymczasem nagle jest potrzeba tworzenia takiej armii” – “dziwi się” Klincewicz.
“Należy zakładać, że europejska armia będzie uzupełnieniem NATO. Jednocześnie zachodni politycy mają czelność oskarżać Rosję o jakąś agresję” – oburza się rosyjski polityk.
Przypomnijmy, że pomysł utworzenia wspólnej armii UE zdecydowanie poparli szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker i minister obrony Niemiec Ursula von der Leyen.
Z kolei dowódca Bundeswehry, generał Bruno Kasdorf uważa, że zalążkiem wspólnych sił zbrojnych Europy może stać się obecna wojskowa współpraca Polski i Niemiec. Szef Bundeswehry przypomniał, że wkrótce jeden niemiecki batalion po raz pierwszy w historii przejdzie na stałe pod rozkazy Polski, a jeden polski batalion – pod dowództwo niemieckie.
Kresy24.pl

