Kreml odmówił zgody na przyjazd misji Międzynarodowego Czerwonego Krzyża na terytoria zajmowane przez separatystów. Misja miała zbadać sytuację 300 ukraińskich jeńców, szukać 1200 zaginionych bez wieści żołnierzy i zidentyfikować tych, którzy polegli.
“Niestety, rosyjskie władze twierdzą, że jeśli Czerwony Krzyż chce komuś pomagać, to musi mieć najpierw oficjalną zgodę tych, którym chce pomagać. To oznacza w praktyce całkowitą blokadę jakichkolwiek inicjatyw humanitarnych” – ocenia Irina Gieraszczenko, która reprezentuje Ukrainę w mińskiej grupie kontaktowej ds. Donbasu.
Tymczasem na liście sporządzonej przez ukraińskie władze jest 300 żołnierzy ukraińskich, którzy nadal przebywają w niewoli u separatystów lub w rosyjskich więzieniach oraz 1200 uznanych za zaginionych. To m.in. ich poszukiwaniami chciał się zająć Czerwony Krzyż. Chodziło także o identyfikację poległych w czasie walk, aby rodziny miały pewność, że ich bliscy nie żyją.
Irina Gieraszczenko twierdzi także, że separatyści coraz niechętnej uwalniają ukraińskich zakładników. “W ciągu ostatniego miesiąca wypuścili tylko 5 osób. To bardzo mało” – przyznaje.
Kresy24.pl


