
Collage: Glavred / fot. Volodymyr Zelenskyy – Telegram / Armée de l’Air et de l’Espace
Ukraina zamówiła we Francji pierwszą partię 16 myśliwców Rafale ze 100, które zamierza docelowo kupić – poinformowali wspólnie Wołodymyr Zełenski i Emmanuel Macron.
Przypomnijmy, że wcześniej Ukraina podpisała ze Szwecją umowę na zakup pierwszych 16 nowoczesnych myśliwców Saab Gripen E, których docelowo również ma być 100, a niewykluczone, że nawet 150.
Szkolenia ukraińskich pilotów i personelu technicznego we Francji mają się zacząć jeszcze w tym roku, a wkrótce potem na Ukrainę trafią pierwsze 4 myśliwce.
Ponadto oba kraje uzgodniły plan współpracy wojskowo – technicznej, który przewiduje dostawy zaawansowanych systemów obrony powietrznej i przeciwrakietowej oraz rozpoczęcie produkcji francuskiego uzbrojenia na Ukrainie.
Chodzi między innymi o dostawy rakiet MICA i METEOR, bomb lotniczych AASM Hammer, kierowanych laserowo pocisków przeciw-dronowych oraz innych typów broni powietrze-powietrze i powietrze-ziemia. Wkrótce na Ukrainie ma ruszyć własna produkcja bomb AASM i pocisków manewrujących SCALP.
Jednocześnie Ukraina zamówiła 4 najnowsze, francusko-włoskie ulepszone systemy antybalistyczne SAMP/T NG i będzie pierwszym krajem, który użyje ich w walce. Do czasu zrealizowania zamówienia Francja przekaże Ukrainie tymczasowo dwa starsze systemy SAMP/T i radar GF300.
Docelowo do końca 2027 roku ma przybyć 5 radarów GM400, a do października obecnego roku Francja i Włochy przyspieszą dostawy rakiet Aster-30. One również mają być potem produkowane bezpośrednio na Ukrainie. Francuska zbrojeniówka ma z kolei dołączyć do produkcji ukraińskich pocisków przechwytujących.
Przypomnijmy, że dzień wcześniej Ukraina weszła w skład nowego europejskiego sojuszu obronnego – tzw. koalicji antybalistycznej – zobacz: Koalicja rakietowa Europa-Ukraina! Polski nie ma
Obserwując te wszystkie działania trudno nie zauważyć, że Polska i nasza zbrojeniówka pozostają coraz bardziej w tyle w tym wojskowym wyścigu technologicznym, a w zasadzie są poza nim. Nie widać, żeby nasz przemysł szczególnie korzystał z rozwoju ukraińskich technologii, ani żeby na tym zarabiał, jak robi to większość europejskich koncernów. Stać nas na taką beztroskę?



1 komentarz
świński język zaginie
14 lipca 2026 o 20:38Idealnie byłoby, gdyby ukraińskie myśliwce stale krążyłyby nad Moskwą. To miasto to tylko pięć sekund w dziejach.