Podczas spotkania z dziennikarzami we Władywostoku, gdzie odbywa się szczyt rosyjsko-północnokoreański, prezydent Rosji Władimir Putin określił zastrzeżenia wobec jego dekretu, umożliwiającego szybsze uzyskiwanie rosyjskiego obywatelstwa przez mieszkańców stworzonych przez Rosję “republik” w Donbasie, mianem “dziwnych”.
Powiedział, że przecież kraje członkowskie UE jak Rumunia, Węgry czy Polska przyznają paszporty swoim rodakom żyjącym za granicą. Przekonywał, że w Donbasie żyją Rosjanie albo Ukraińcy, którzy czują się związani z Rosją.
Z tym, że, jak przypomina Radio Wolna Europa/Radio Swoboda, dekret Putina ułatwiający procedury konieczne do uzyskania obywatelstwa, nie bierze pod uwagę czynników etnicznych. Umożliwia wszystkim mieszkającym w okupowanej części Donbasu uzyskanie rosyjskiego obywatelstwa. Poza tym, według prawa międzynarodowego, to część Ukrainy, a tamtejsi mieszkańcy są obywatelami Ukrainy.
Jak pisaliśmy, przeciwko dekretowi jako stojącemu w sprzeczności mińskim procesem pokojowym i niezgodnym z prawem międzynarodowym protestowały Ukraina, USA, UE, ONZ i poszczególne kraje UE i NATO.
Jeszcze urzędujący prezydent Ukrainy Petro Poroszenko nazwał dekret torpedowaniem procesu pokojowego. Sztab prezydenta-elekta Wołodymyra Zełenskiego oświadczył na portalu społecznościowym, że “takie działania są kolejnym ewidentnym potwierdzeniem dla społeczności międzynarodowej prawdziwej roli Rosji jako państwa-agresora, który prowadzi wojnę przeciwko Ukrainie”
Rosja w przeszłości zaczęła nadawać rosyjskie obywatelstwo mieszkańcom separatystycznych Abchazji i Osetii Południowej (w Gruzji) oraz Naddniestrza (Mołdawia). Na terytoriach tych stacjonują rosyjskie wojska, oficjalnie m.in. dla ochrony obywateli rosyjskich.
Oprac. MaH, rferl.org, unian.net, euronews.con
fot. CC BY 3.0



