
Collage: 24 Kanał
Zemsta za uderzenia ATACMS i Storm Shadow? Eksperci obawiają się, że coś gorszego.
Armia rosyjska pierwszy raz wystrzeliła 21 listopada rano w Ukrainę międzykontynentalną rakietę balistyczną, a także 8 pocisków innych typów. Rakietę balistyczną RS-26 Rubież odpalono z poligonu rakietowego Kapustin Jar w obwodzie astrachańskim.
Z kolei z MiG-a 31K znad obwodu tambowskiego wystrzelono rakietę aerobalistyczną Ch-47M2 Kinżał, a z bombowców strategicznych Tu-95MS z rejonu Wołgogradu – 7 manewrujących pocisków Ch-101.
Wszystkie rakiety były wymierzone w milionowe miasto Dniepr. Międzykontynentalne pociski balistyczne służą do przeprowadzania strategicznych uderzeń jądrowych. Tym razem jednak rakieta była uzbrojona tylko w głowicę konwencjonalną lub imitator głowicy.
Jeśli miała to być zemsta za ostatnie ukraińskie uderzenia pociskami ATACMS i Storm Shadow w rosyjskie składy amunicji i punkt dowodzenia w obwodzie kurskim, to raczej nieudana. Ukraińska obrona powietrzna zestrzeliła 6 rakiet Ch-101, a eksplozje trzech pozostałych nie spowodowały większych strat, ani ofiar – informuje dowództwo Sił Powietrznych w Kijowie.
Eksperci alarmują jednak, że odpalenie międzykontynentalnej rakiety balistycznej może być “próbą przed uderzeniem jądrowym”. “Obym się mylił, ale to bardzo niepokojące zdarzenie. Pamiętajmy, że Rosja ma możliwość uderzenia w Ukrainę rakietami jądrowymi Topol-M i Jars, a RS-26 Rubież to jedna z wersji Topola” – mówi w NV.ua mówi redaktor naczelny Defense Express, Oleg Katkow.
Według niego, w rakietach RS-26 nie ma praktycznie możliwości, ani żadnego militarnego sensu zastąpienia 4-blokowej głowicy jądrowej ładunkiem konwencjonalnym. Najprawdopodobniej był więc tam imitator głowicy jądrowej, a w takim przypadku wymowa tego faktu jest jednoznaczna: albo “repetycja ataku jądrowego”, albo “ostatnie ostrzeżenie przed takim uderzeniem”.
Zobacz także: Storm Shadow roznoszą bunkier dowodzenia Rosjan! Pierwsze WIDEO z drona.
KAS



