Rosyjska policja zaatakowała pokojowy marsz opozycji w Sankt Petersburgu i zatrzymała 66 osób. Uczestnicy wznosili hasła “Putin – złodziej!” czy “To nasze miasto!” i nieśli transparenty z napisem “Putin nie jest nieśmiertelny”. Domagali się prawdziwie wolnych wyborów w Rosji i wyrażali sprzeciw wobec biedy, korupcji i polityki gospodarczej władz (np. podwyższenia wieku emerytalnego)
W Rosji z okazji 1 maja swoje pochody, wiece i demonstracje zorganizowały różne siły polityczne. Głównie, jak zwykle komuniści, ale też kremlowska partia Jedna Rosja. Ale swoje wydarzenia w 30 miastach Rosji zorganizowali też działacze różnych partii i stowarzyszeń opozycji pozasystemowej. Największy wiec miał miejsce niespodziewanie w mieście Tula, zjawiło się na nim ponad 30 tys. ludzi.
Na marsz w centrum Sankt Petersburga przyszło ok. 2 tys. osób. Marsz był legalny (wydały nań zgodę władze). W pewnym momencie jednak policja wezwała do przerwania pochodu, a gdy ludzie nie zamierzali posłuchać, funkcjonariusze przystąpili do pacyfikacji. Zatrzymano 66 osób.
Do ataków policji na pierwszomajowy marsz opozycji doszło też w Pieropawłowsku na Kamczatce, gdzie zatrzymano 16 osób, w Tomsku na Syberii, gdzie zatrzymano 10 osób, w Kursku (18 osób zatrzymanych) i Nowosybirsku (brak danych o zatrzymaniach).
Oprac. MaH, rferl.org, youtube.com/NevexTV
fot. youtube.com/NevexTV



