Akt oskarżenia wobec Francuza zatrzymanego w maju 2016 roku trafił właśnie do sądu.
Poinformowała o tym dzisiaj Prokuratura Generalna Ukrainy, zawiadywana przez Jurija Łucenkę. Głównym, choć niejedynym zarzutem, jaki postawiono aresztantowi, jest “próba przeprowadzenia zamachu terrorystycznego”.
Oskarżony o terroryzm to obywatel Francji – nie wiadomo, czy tzw. rodowity, czy napływowy. W maju tego roku próbował przekroczyć granicę polsko-ukraińską w Dorohusku/Jahodynie.
Przy mężczyźnie znaleziono wcale pokaźny arsenał, m.in.: 5 karabinów automatycznych AK-74, 2 ręczne wyrzutnie granatów wraz z 18 przewidzianymi dlań pociskami, trotyl o wadze 125 kilogramów…
Zagłady ludzkości za pomocą takiego ekwipunku się nie przeprowadzi, ale dokonać masakry w kijowskim metrze albo centrum handlowym – owszem, można.
A wydawałoby się, że Francuzi powinni mieć inne zmartwienia, niż przeprowadzać zamachy na Ukrainie. Być może mężczyzna miał zamiar jechać dalej na wschód – to jednak tylko spekulacje.
Kresy24.pl
