
Donald Trump i szef Pentagonu Pete Hegseth. Fot: PrtSc/x.com/POTUS
Departament Wojny USA opracował plan sprzedaży lub przekazania Ukrainie rakiet dalekiego zasięgu Tomahawk, o ile Donald Trump da na to zielone światło. A decyzja zapadnie najpewniej w najbliższy piątek, podczas spotkania prezydenta USA z Wołodymyrem Zełenskim w Białym Domu — informuje New York Times.
Autor artykułu zauważa, że dostawy Tomahawków będą się wiązać z „ogromnymi trudnościami”, gdyż Ukraina nie posiada wyrzutni niezbędnych do wystrzeliwania tych pocisków.
Kijów potrzebowałby amerykańskiej wyrzutni rakiet Typhon do przeprowadzania ataków, ale amerykańscy wojskowi uważają, że zbliżyłoby ich to do „bezpośredniej konfrontacji z Rosją”. Prawdopodobieństwo eskalacji dodatkowo potwierdzają niedawne groźby Kremla, wyrażane w licznych doniesieniach medialnych na temat Tomahawków.
W publikacji zauważono, że Trump uważał, iż rosyjski dyktator Władimir Putin zgodzi się na negocjacje tylko z powodu groźby dostarczenia Ukrainie rakiet Tomahawk. Ten krok prawdopodobnie odzwierciedla rozczarowanie prezydenta USA niechęcią jego rosyjskiego odpowiednika do zakończenia wojny.
Na łamach NYT wypowiada się Liana Fix, ekspertka ds. Europy w Radzie Stosunków Zagranicznych. Ekspertka powiedziała, że decyzja o przekazaniu Tomahawków będzie zależeć od tego, czy Putinowi uda się przekonać Trumpa, że posunięcie to „doprowadzi do wojny nuklearnej”.
Jednocześnie sugeruje, że dostarczenie Kijowowi tych rakiet wskazywałoby na „skoordynowaną kampanię nacisków ze strony Europy” mającą na celu zwiększenie wsparcia dla Ukrainy, co mogłoby zmusić Rosję do zakończenia wojny.
ba za charter97.org/nytimes.com



