Referendum w sprawie wejścia Osetii Południowej w skład Federacji Rosyjskiej ma się odbyć w przyszłym roku po wyborach prezydenckich – zadecydowała rada polityczna separatystycznej gruzińskiej republiki.
Oświadczenie w tej sprawie podpisali prezydent nieuznawanej separatystycznej republiki Leonida Tibilowa i przewodniczący parlamentu Anatolij Bibilow.
O organizacji referendum w sprawie przyłączenia zbuntowanej gruzińskiej prowincji do FR prezydent Osetii Południowej Leonid Tibilow mówił już w październiku ub. roku. Podczas spotkania z doradcą prezydenta Rosji Władisławem Surkowem stwierdził, że zjednoczenie z Rosją jest “odwiecznym pragnieniem” osetyjskiego narodu.
– Polityczne realia są takie, że musimy zdecydować się na historyczny wybór, musimy połączyć się z bratnią Rosją i na wieki zapewnić bezpieczeństwo i dobrobyt naszego kraju, naszego narodu – zapowiedział Tibiłow.
Gruzja straciła kontrolę nad Osetią Południową po wojnie z Rosją w sierpniu 2008 r. Po wojnie separatystyczne regiony Abchazja i Osetia Południowa, zajmujące ok. 20 proc. całego terytorium Gruzji, ogłosiły niepodległość. Ich samozwańcze władze, wspierane przez Rosję, nie są uznawane przez świat.
Zgodnie z prawem międzynarodowym Osetia Południowa nadal stanowi integralną część Gruzji. Uznały ją jedynie Rosja, Wenezuela, Nikaragua, Nuru oraz nieuznawane nieuznawane przez społeczność międzynarodową: Abchazja, Górski Karabach, Naddniestrze, Krym i Gagauzja.
Osetia Południowa, jest położona w newralgicznym dla Tbilisi miejscu. Granice biegną zaledwie 35 km od Tbilisi, dzieląc Gruzję na wschodnią i zachodnią i nieomal ocierając się o tzw. Gruzińską Drogę Wojenną – główny szlak przechodzący w poprzek Wielkiego Kaukazu z Tbilisi do Władykaukazu.
Ktesy24.pl


