
Collage z fot: Północne Dowództwo Operacyjne SZU
Tyle było nad tym działkiem zachwytów. Tymczasem w walce sprzęt za 60 milionów euro wykazał się wyjątkowym dziadostwem.
Dostarczone Ukrainie przez Niemcy działka przeciwlotnicze Skynex kompletnie nie zdały egzaminu w obronie przed rosyjskimi dronami, a ich deklarowane przez koncern Rheimetall możliwości okazały się fikcją – piszą niemiecki Stern i Defense Express, powołując się na wewnętrzny raport armii ukraińskiej.
Skynexy miały skutecznie bronić ukraińskich miast i strategicznych zakładów przed atakami z powietrza, nawet przed rakietami manewrującymi, ale zwyczajnie sobie z tym nie poradziły. Autorzy raportu określają ten niemiecki system jako “dość prymitywny”.
Opisują też przykład, gdy zawiódł kompletnie. 1 kwietnia tego roku dwie baterie Skynexów, czyli łącznie 8 modułów działek, miały strącić rosyjskie drony atakujące jedną z ważnych fabryk. Baterie rozmieszczono tak, by ich pole rażenia nakładało się, żeby każdy cel mógł zostać trafiony z co najmniej dwóch działek.
W pewnym momencie radar X-TAR3D wykrył dwa nadlatujące drony w odległości 20 km. I chociaż Skynexy miały je idealnie “na widelcu”, oddano tylko jeden strzał, w dodatku niecelny. Za chwilę rosyjski dron trafił w zakład i eksplodował. “To była katastrofa! To nie powinno się zdarzyć!” – cytuje dziennik jednego ze świadków tego ataku.
Autorzy raportu ustalili, że powodem tej porażki było “nałożenie się usterek technicznych na problemy ze śledzeniem celu”. Okazało się, że w ciągu kilku minut 3 z 8 modułów ogniowych Skynexów uległy awarii: w jednym wysiadła hydraulika, w drugim – radar, a w trzecim – system ładowania.
Koncern Rheinmetall odmówił komentarza na temat “konkretnych danych operacyjnych”, powołując się na względy bezpieczeństwa. Zapewnił tylko ogólnikowo, że “Skynex udowodnił swoją wyjątkową skuteczność na Ukrainie”, o czym jakoby zapewniała wcześniej strona ukraińska.
Z kolei odpowiedzialny za uzbrojenie niemiecki urzędnik stwierdził w rozmowie ze Sternem, że obecnie w użyciu jest zbyt mało tych działek, by wyciągać z tego ostateczne wnioski.
Z raportu nie wynika też, czy był to tylko “odosobniony przypadek”, wynikający np. z nieodpowiedniej konserwacji sprzętu, czy po prostu opisano tylko jeden z wielu. Tym bardziej, że na publikowanych nagraniach sprzed roku widać, że Skynexy nawet coś tam strącają i to całkiem skutecznie.
Ale w tej sytuacji to może i lepiej, że Skynexów jest mało. Bo jeśli mają w ten sposób bronić Ukrainy, to może lepiej używać czegoś innego, co działa i nie czekać, aż spudłuje lub zatnie się dostatecznie dużo działek, by móc obiektywnie stwierdzić, że “chyba faktycznie coś tu jest nie tak”. Tym bardziej, że każda taka bateria kosztuje 60 milionów euro.
Raport kończy jednoznaczny wniosek: Skynex wykazał “niską gotowość techniczną”, działał “skrajnie zawodnie” i nie spełnił deklarowanych przez producenta parametrów. A ponieważ promowano go jako mega-skuteczny środek zwalczania dronów, rzuca to także cień na kolejny produkt Rheinmetall – działko Skyranger, które obecnie również wchodzi do służby w ukraińskiej armii.
Nie jest to zresztą pierwszy przypadek, gdy zachodnie uzbrojenie niezbyt sprawdza się w realnej wojnie na Ukrainie i nie spełnia deklarowanych parametrów. Innym przykładem jest francusko – włoski system przeciwlotniczy SAMP/T, który ma problem z zestrzeliwaniem pocisków balistycznych, mimo wcześniejszych zapewnień marketingowych.



1 komentarz
LT
2 lipca 2026 o 16:55Jedno za co mogę pogratulować Redakcji
To to, że wiadomości powoli stają się coraz bardziej obiektywne