
Ambasador Federacji Rosyjskiej w Warszawie skomentował w rozmowie z Władimirem Sołowjowem/ Fot: printscreen/vk.com/video/@solovievlive
Po tym, jak ambasador Federacji Rosyjskiej w Polsce Siergiej Andriejew zignorował wezwanie do Ministerstwa Spraw Zagranicznych w związku z rosyjską rakietą, która w niedzielę błądziła po terytorium Polski, udzielił wywiadu propagandyście Władimirowi Sołowjowowi.
Przypomnijmy, w niedzielę rano w polską przestrzeń powietrzną wleciała rosyjska rakieta manewrująca. W związku z tyn, MSZ zastosowało zwyczajową procedurę i wezwało ambasadora Federacji Rosyjskiej w Warszawie Siergieja Andriejewa w celu wyjaśnienia incydentu. Ale dyplomata łamiąc konwencje wiedeńską nie stawił się w gmachu na Szucha. Uznał, że nie musi.
Resort spraw zagraniczny podkreśla, że jest to bowiem obowiązek dyplomaty.
W środę 27 marca okazało się, że Andriejew opuścił terytorium Polski, ale ma wrócić. Na początku kwietnia.
Przed wylotem z Polski ambasador Andriejew udzielił wywiadu czołowemu rosyjskiemu propagandyście Władimirowi Sołowjowowi. Dziennikarz rozpoczął rozmowę stwierdzeniem, że jest dumny z dyplomaty i jego „mocnej odpowiedzi” władzom Polski.
Na pytanie Sołowjowa, jak zareagował polski MSZ, kiedy odmówił stawienia się w gmachu MSZ w Warszawie, Andriejew stwierdził, że „pewnie się zdziwili, oburzyli. Z jakiegoś powodu zaczęli coś wspominać o konwencji wiedeńskiej”;
– Kiedy ograbili nasze konta z pieniądzy, wbrew konwencji, to jakoś nie mówili o konwencji wiedeńskiej. A teeraz ją nagle wyciągnęli, że niby powinienem się stawić na wezwanie zgodnie z konwencją wiedeńską. Jakby jej nawet nie czytali w ogóle, bo tam nic takiego nie ma. Wzywać to może mnie prezydent Federacji Rosyjskiej, rząd i Ministerstwo Spraw Zagranicznych FR. A wszyscy inni grzecznie zapraszają ambasadora, wysyłają zaproszenie na wizytę. A ja już decyduję: warto, czy nie warto – powiedział Siergiej Andriejew.
ba za vk.com/video/@solovievlive


