
Fot: t.me_pul_pierwogo
Zaledwie kilka dni przed upływem ultimatum Wołodymyra Zełenskiego, propaganda samozwańczego prezydenta Białorusi przygotowuje społeczeństwo na tajemniczą „długoterminową podróż służbową” Aleksandra Łukaszenki.
Rankiem 23 czerwca, podczas spotkania z premierem Aleksandrem Turczynem, Łukaszenka zapowiedział rychły wyjazd z kraju i „długoterminową podróż służbową” za granicę. Zapowiedź ta, ze względu na swoją tajemniczość, wzbudziła ogromne zainteresowanie Białorusinów, więc propagandziści usiłują ją jakoś wyjaśnić.
W rozmowie z Turczynem Łukaszenka powiedział, że XIII Forum Regionów Białorusi i Rosji odbędzie się wkrótce — w dniach 25-26 czerwca, tym razem w Mińsku i obwodzie mińskim.
„Dlatego przede wszystkim musicie się tym zająć, ponieważ mam tu długą podróż służbową” – poinformował Łukaszenka premiera. „A w związku z tą długą podróżą służbową, jakie kwestie będziemy musieli rozwiązać? Może są jakieś sugestie”.
Opozycyjne białoruskie media wskazują, że ta wcześniej niezapowiadana podróż służbowa dyktatora w dziwny sposób zbiega się z upływem ultimatum postawionego Łukaszence przez prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego.
Ten, przemawiając na konferencji prasowej 19 czerwca stwierdził, że Rosja wykorzystuje sygnał stacji przekaźnikowych, zainstalowanych wzdłuż granicy Białorusi z Ukrainą, które służą do koordynowania ataków dronowych na na północne obwody Ukrainy.
„Po co [Łukaszenka] mówi, że nie chce brać udziału w wojnie? Niech zdejmie ten sprzęt, niech go wyłączy. Myślę, że tydzień mu wystarczy” – powiedział, dodając: „Jeśli tego nie zrobi, my to zrobimy”.
Zełenski powtórzył wezwanie do podjęcia działań – i zawoalowaną groźbę konsekwencji, jeśli nie zostaną one podjęte – w późniejszym wpisie w mediach społecznościowych i wywiadzie telewizyjnym.
W tym samym wywiadzie, 21 czerwca, powiedział, że nie otrzymał żadnej odpowiedzi na swoją wiadomość od Łukaszenki, który również powstrzymał się od składania publicznych oświadczeń w tej sprawie.
W mediach i sieciach społecznościowych natychmiast pojawiły się spekulacje dotyczące ucieczki Łukaszenki. Dlatego kwestia „długoterminowej podróży służbowej”została podniesiona między innymi przez reżimowych propagandystów, którzy próbują uspokoić zwolenników dyktatora.
Sam Aleksander Turczyn, który na rządowym kanale w odpowiedzi na stwierdzenie, że teraz „wiele spada na wasze barki” zapewnił, że w kraju wszystko idzie dobrze, nawet bez ręcznego zarządzania Łukaszenki:
„Prezydent zbudował system administracji państwowej, który działa sprawnie. Dlatego stwierdzenie, że coś zmienia się radykalnie pod nieobecność głowy państwa, prawdopodobnie nie jest prawdą. Rząd pracuje w normalnym trybie, co najmniej 12-13 godzin dziennie”.




Dodaj swój komentarz