
Fot: printscreen/youtube.com
Aleksander Łukaszenka oświadczył w rozmowie z rosyjskim propagandystą Władimirem Sołowiowem, że Białoruś była już przygotowana do wojny z Polską w zeszłym roku, z powodu … „działań NATO” na granicy.
Nie wyjaśnił jakie „działania” miał na myśli, ale zapewne chodzi mu o zaostrzenie przez polskie władze ochrony granicy z Białorusią w związku z napływem nielegalnych migrantów z Bliskiego Wschodu. Dodajmy, migrantów sprowadzonych przez reżim Łukaszenki jako narzędzie w wojnie hybrydowej.
„Białoruś była więcej niż gotowa” – podkreślił białoruski dyktator.
Jego zdaniem Sojusz Północnoatlantycki jeszcze nie powiedział ostatniego słowa i „może jeszcze drgnąć”.
W tym samym wywiadzie Łukaszenka oskarżył Polskę o wywieranie wpływu na wybory prezydenckie na Białorusi w 2020 roku. Zdaniem dyktatora, Polska mogła doprowadzić do inwazji wojsk NATO i wybuchu III wojny światowej.
„Był taki plan przed wyborami prezydenckimi… NATO zostałoby zaproszone, dosłownie natychmiast. I wyobraźcie sobie sytuację, zaprosili tu NATO i co?” – powiedział białoruski lider.
Przypomnijmy, w najbliższy czwartek 10 lutego na poligonach zachodniej Białorusi rozpoczynają się wspólne białorusko – rosyjskie manewry wojskowe „Sojusznicza Stanowczość-2022”. Według oficjalnych doniesień wojska rosyjskie na Białorusi będą stacjonowały na kilku poligonach w pobliżu granic Białorusi z Ukrainą, Polską i Litwą. Są to poligony Obóz-Lesnowski pod Baranowiczami, Brześć, Hoża, Osipowicze i Domanowski.
Białoruski resort obrony wskazuje, że manewry będą się odbywać na tle „militaryzacji sąsiednich państw, które ignorują obawy Mińska, w szczególności dotyczy to Polski”.
oprac. ba za gazeta.ru



