Słowa ostrzejsze niż miecz, którym w Arabii Saudyjskiej ścina się skazańców. Minister energetyki tego kraju nie zna litości dla Rosjan.
Ali Al-Naimi najpierw zasłynął swoim słowami, że Arabii Saudyjskiej jest wszystko jedno, czy cena na ropę naftową upadnie do 20, 40, czy 60 dolarów. Teraz wyjaśnił bardziej szczegółowo, dlaczego to, co zachwiało gospodarką Rosji, nie niepokoi jego rządu.
Rosja – zdaniem arabskiego ministra – wydobywa ropę naftową nieefektywnie i nie mogłaby by wstrzymać wydobycia nawet, gdyby tego chciała. Niska cena surowca wpływa zaś negatywnie na rosyjską gospodarkę, ponieważ kraj zależy od ropy. Prowadzi to do dewaluacji rubla, wskutek czego Rosja nie może spłacać swojego zadłużenia. Bank Centralny musiał udzielić już pomocy finansowej jednemu z banków prywatnych, a w pełni możliwa jest całkowita zapaść rosyjskiej gospodarki. Rosja nie może zmniejszyć wydobycia (chociaż pomogłoby to podnieść ceny) bo jej złoża i technologie „nie są tak dobre jak saudyjskie”.
A jedyny powód, z którego Arabii Saudyjskiej w odróżnieniu od Rosji nie oczekuje zapaść polega na tym, że Saudyjczycy zawsze byli ostrożnymi i skutecznymi producentami, którzy zadbali o to, by zawczasu odłożyć ogromną ilość pieniędzy na „czarną godzinę”, podobną do tej, która nastała dziś.
Czy nie nastał więc czas, aby Arabia Saudyjska sama ograniczyła wydobycie, by ceny się podniosły, ratując od zapaści takie kraje jak Rosja, której niezbędna jest cena 105 dolarów za baryłkę?
– Dlaczego Arabia Saudyjska ma ucierpieć wskutek błędów Rosji? – odpowiada na to minister Al-Naimi. W wywiadzie udzielonym magazynowi MEES oświadczył on, że Moskwa „nie zasługuje na udział w rynku”. – Strategia Arabii Saudyjskiej to również próba obrony wysokoefektywnych państw – producentów, a nie tylko własnego miejsca na rynku. Chcemy powiedzieć światu, że tylko wysokoefektywne państwa – producenci zasługują na udział w rynku. To zasada, której przestrzegają wszystkie państwa kapitalistyczne.
Kresy24.pl/elise.com.ua


