We wsi Werchrata bandyci zniszczyli mogiłę żołnierzy UPA. Nie może być w Polsce zgody na niszczenie grobów. Do kogo by nie należały.
Od razu zaznaczam: nie interesuje mnie prawny wątek całej sprawy. Prawu można w każdej chwili nakazać głosić, co się chce. Krzyż na Krakowskim Przedmieściu też podobno był „nielegalny”.
To, co ważne i co budzące mój najgłębszy sprzeciw to niszczenie nagrobków w imię Polski. A to dlatego, że Polska zabrania niszczenia nagrobków.
Widać to nawet na przykładzie znienawidzonych cmentarzy żołnierzy radzieckich, rozsianych po całym kraju. Jeśli groby, często przecież puste, niszczeją – dzieje się tak wskutek braku opieki, w żadnym wypadku nie jest to działalność aktywna.
Jeśli coś na cmentarzach niszczymy, to pomniki sowieckich zbrodniarzy. Tak zrobiono z monumentem gen. Czerniachowskiego w Pieniężnie. Tu zresztą i tak zachowano się nad wyraz delikatnie: żadnego spektakularnego wysadzania dynamitem. Wzięto delikatnie szczypcami i wywieziono.
Pomnik nie nagrobek.
A co jeśli pomnik jest jednocześnie nagrobkiem – bo taką ma formę architektoniczną? Moim zdaniem tu też można dokonać rozdziału. To, co płaskie i przylega do ziemi, a więc rymuje się z położeniem zwłok jest grobem, to co stoi pionowo – potraktować należy jako pomnik.
Dlaczego o tym piszę?
Bo nic nie jest w stanie obronić „wyczynu” grupki łysoli spod znaku Szczerbca, czy Falangi. Dopuścili się oni czegoś, na co w polskiej kulturze nie ma miejsca.
Polacy, przywiązani z jednej strony do pielęgnowania historii w kulturze materialnej, z drugiej zaś przywiązani do chrześcijaństwa, a więc i chrześcijańskiej tradycji funeralnej są szczególnie wyczuleni na kwestię poszanowania spokoju zmarłych.
I tak na przykład ekshumacja zwłok jest dopuszczalna tylko w dwóch przypadkach: przenosin relikwii świętego oraz, gdy zabieg taki jest konieczny w śledztwie. Ciało śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego będzie ekshumowane z tego drugiego powodu.
Natomiast niszczenie mogił, choćby spoczywali w nich przestępcy, jest cywilizacyjnie niedopuszczalne. Koniec kropka.
Dominik Szczęsny-Kostanecki


